Nowości wydawnictwa Galakta
Zoo Tycoon: Gra planszowa
oraz Era Cywilizacji

Katarzyna Olech

27/08/2025

W tym artykule przedstawię wrażenia z dwóch zupełnie różnych gier. Łączy je jedynie niedawna premiera wersji polskiej oraz wydawnictwo Galakta.

Pierwsza omawiana gra to prawdziwy gigant. Przemawia za tym rozmiar pudełka, jego ciężar, liczba komponentów i ilość miejsca, jakie zajmuje ta gra po rozłożeniu. Mowa oczywiście o Zoo Tycoon: Gra planszowa, czyli przełożeniu popularnej, strategicznej gry komputerowej, wydanej ponad dwie dekady temu. W grze będziemy zarządzać parkiem zoologicznym przez 7 rund. W trakcie rozgrywki musimy dbać o popularność zoo, rozbudowę wybiegów oraz szczęście i dobrobyt zwierząt. Gra jest rozbudowana i wymaga zaangażowania zarówno intelektualnego, jak i czasowego.

W drugiej części artykułu przybliżę Wam ostatnią premierę, czyli Erę Cywilizacji. Ta gra, choć ma niepozorne rozmiary, kryje w sobie masę kart i kawał rozgrywki. Dzięki zróżnicowanym kartom, każda rozgrywka jest inna, a kombinacje i możliwości nieskończone. Era Cywilizacji idealnie sprawdzi się na urlopach, gdyż nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, ale oferuje całkiem dużo rozrywki.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tych grach i przeczytać o moich wrażeniach z rozgrywek, przeczytajcie ten artykuł! 🙂

Zoo Tycoon: Gra planszowa

W 2001 roku swoją premierę miała komputerowa gra Zoo Tycoon, wyprodukowana przez studio Blue Fang Games. Gra ta jest strategią ekonomiczną, która pozwalała graczom wcielić się w rolę zarządcy ogrodu zoologicznego. Do obowiązków dyrektora należy m.in. adoptowanie i dbanie o zwierzęta, budowanie wybiegów oraz pilnowanie finansów. Choć opis ten dotyczy gry komputerowej, to równie trafnie przedstawia  Zoo Tycoon: Grę planszową

W grze wcielamy się w kierowników czterech miejskich zoo. Staramy się doprowadzić do rozkwitu parków, poprzez pozyskiwanie nowych zwierząt i sprowadzenie zaciekawionej publiczności. Ogrody zoologiczne muszą być samowystarczalne finansowo i przyczyniać się do ochrony przyrody.

Zoo Tycoon - skrót zasad

Zoo Tycoon: Gra planszowa jest rozgrywana przez 7 rund (lat). Każda runda podzielona jest na 4 pory roku. Każdy z graczy otrzymuje swoją planszetkę zoo, zestaw kart w odpowiednim kolorze, pionki pracowników i kostki do zaznaczania statystyk i poziomu na torze.

Rok rozpoczyna się od wiosny, kiedy zwierzęta mogą pozyskać potomstwo. Gatunki rozmnażają się przy określonych warunkach i odrobinie szczęścia, bo o finalnym przebiegu fazy potomstwa decyduje rzut kostką. W tej fazie również odsłaniane jest wydarzenie obowiązujące całą rundę oraz następuje zmiana pierwszego gracza.

W lecie gracze odsyłają i pozyskują  nowe zwierzęta. O tym, ile zwierząt możemy wziąć, lub ile odesłać decyduje giełda zwierząt i liczby przy poszczególnych gatunkach. Mamy do wykorzystania dwie akcje, możemy oddawać tylko potomstwo lub zwierzęta w kwarantannie, a na nowo pozyskane zwierzęta musimy mieć miejsce na wybiegu lub w kwarantannie.

Jesień to czas budowania nowych wybiegów. W tej fazie gracze otrzymują nowe płytki wybiegów (w tym też za bonusy od sponsorów i z toru ochrony). Gracze rozbudowują wybiegi zwierząt na swojej planszetce zoo. Mogą przenosić zwierzęta z kwarantanny na wybiegi oraz rozbudowywać je o specjalne ośrodki. Na planszy można również umieszczać żetony budowli oraz zwierzęta towarzyszące.

Podczas zimy szacujemy wydatki i podsumowujemy postępy. Przyznajemy bonusowe punkty za edukację oraz otrzymujemy przychód z naszego parku.

Gra kończy się po rundzie 7. Każdy gracz porównuje swój wynik z torów Ochrony i Popularności. Niższy z nich, to punkty zwycięstwa danego gracza. Gracz z największą liczbą punktów zwycięstwa wygrywa grę. 

Zoo Tycoon - skalowanie i regrywalność

Skalowalność

Zagrałam w Zoo Tycoon: Gra planszowa w każdym składzie osobowym. Zdecydowanie nie jestem zwolenniczką partii w maksymalnym składzie, choć tych mam na koncie najwięcej. Są one po prostu długie i łatwiej w nich o niezauważenie pomyłki podczas gry. Każdego trzeba sprawdzać i kontrolować. Mimo tego, że akcje wykonuje się w większości symultanicznie, to jednak obecność czwartego gracza jest odczuwalna. Argumentem, który również może zniechęcić do grania w czwórkę, jest wyczerpywanie się ograniczonej puli pionków zwierząt. Niby instrukcja radzi w takich przypadkach zastąpić jedna zwierze innym w podobnej kolorystyce, ale nie oszukujmy się, nikt nie chce mieć bałaganu na swojej planszy, zwłaszcza przy tak skomplikowanej grze.

Rozgrywki dwu- i trzyosobowe są dla mnie porównywalne. Zoo Tycoon: Gra planszowa to właściwie pasjans. Prócz zabrania komuś zwierzęcia, czy dostania bonusu z toru, nie wchodzimy sobie w drogę i różnica między dwoma czy jednym przeciwnikiem, nie jest bardzo zauważalna. Ja ze względu na duże premiowanie gracza, który jest wyżej na torach, preferuję grę w trójkę. Wydają mi się, że w grze dwuosobowej, gdy jeden gracz zdobędzie przewagę na torach, będzie dostawał kolejne bonusy i gonienie go może być frustrujące. W trzech graczy mam wrażenie, że taka przewaga się rozkłada na kilka osób i jest mniej zauważalna, a nawet, gdy jeden gracz się wybije, to pozostała dwójka może rywalizować miedzy sobą na równym poziomie.

Solo

Zagrałam również dwie rozrywki solo w Zoo Tycoon: Gra planszowa. Ten tryb wymaga lekkiej modyfikacji w przygotowaniu. Sama rozgrywka przebiega dość sprawnie i jest bardzo zbliżona do podstawowej gry z żywymi przeciwnikami. W trybie solo mierzymy się z graczem widmo, który porusza się na torze światowego programu ochrony gatunków i zabiera nam upragnione zwierzęta poprzez odkrywanie ich z talii (nierzadko spełnia również wymagania parków narodowych). Moim zdaniem osiągnięcie dobrego wyniku w trybie solo jest trudnym zadaniem. Potrzeba sporo szczęścia. Na pewno dzięki rozgrywkom solo, można poznać tajniki gry, dowiedzieć się, w co inwestować, a co odpuścić. Jednak ja pozostanę przy grze z prawdziwymi przeciwnikami, bo to sprawia mi o wiele większą frajdę, niż mierzenie się z wynikiem w tabelce.

Regrywalność

Jak na tak dużą grę, zarówno patrząc na pudełko, na miejsce zajmowane na stole oraz na liczbę komponentów, to muszę przyznać, że po kilku partiach w Zoo Tycoon: Gra planszowa, wyczerpały mi się pomysły na kolejne strategie. W grze mamy 23 gatunki zwierząt — to nie jest mało, jednak patrząc na to, że pięć jest z trzeciego poziomu, dwie z drugiego poziomu są trudno dostępne, zostaje nam 16 gatunków. Cześć z nich nie jest dla nas dostępna, bo tak wyszło z arkusza giełdy zwierząt lub my nie jesteśmy w stanie spełnić warunków, by je wziąć. Większość osób celuje w zwierzęta z I kategorii, bo są tańsze i łatwiejsze na początku do zagospodarowania. Duża część z nich wpasowuje się w parki narodowe, co też sprzyja ich popularności. Zauważyłam, że prawie w każdym zoo graczy zobaczycie zebry, lwy, jelenie i szopy. Te bardziej ekskluzywne zwierzęta gracze może otrzymają dopiero w 6 lub 7 rundzie i nie nacieszą się nimi zbyt długo.

Zagrałam w tę grę dziewięć razy, a już przy piątej grze odczułam pewną monotonność. Próbowałam brać inne zwierzęta, raz iść w te z sawanny, raz w te z gór, jednak często kończyło się to na tych samych gatunkach. Opłaca się brać nowe zwierze co rundę, bo dają punkty ekscytacji. Opłaca się też mieć gatunki z różnych środowisk, bo te wymagają niektóre budynki, co znów prowadzi do błędnego koła zbierania w każdej grze tych samych zwierząt. A poza samym zwierzętami zmian między rozgrywkami jest niewiele. Będą wychodziły inne karty wydarzeń, sponsorzy w różnej kolejności i nigdy nie przewidzimy, czy zwierzęta będą miały potomstwo i jeśli tak, to jakie. Wielką niewiadomą jest również giełda zwierząt, ale choć nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co wyjdzie i kiedy, to liczby są całkiem zbliżone, więc wg mnie nie wnoszą wiele do regrywalności.

Zoo Tycoon: Gra planszowa – wrażenia

Wspomnę krótko o wykonaniu Zoo Tycoon: Gra planszowa. W grze mamy ogrom elementów, posegregowany w tekturowych pojemniczkach. Po otwarciu pudełka sami je musimy złożyć i posegregować do nich zwierzęca, co jest męczące, ale gry to już zrobimy, to wnętrze pudełka prezentuje się fenomenalnie. Nic w środku nie lata — insert pierwsza klasa. Same pionki zwierząt też są przesłodkie i choć myślę, że grać można by żetonami lub kostkami, to jednak takie pionki robią robotę.

Trzeba przyznać, że zasad w Zoo Tycoon jest bardzo dużo. Tłumaczyłam zasady tej gry kilka razy i często zajmowało to około godziny. W grze mamy też dużo wyjątków i masę mikro zasad, o których podczas pierwszej partii mało kto pamięta. Poza ogromem zasad, przez które trzeba przejść, gra boryka się również z dużą stołożernością i długim czasem rozgrywki. Pierwsze partie w maksymalnym składzie potrafiły trwać trzy godziny (po wytłumaczeniu zasad). Z czasem gracze się wyrabiali i tury przebiegają szybciej, ale początkowe rundy bywają toporne. Nie wszystkie fazy były zrozumiałe i szczególną uwagę trzeba zwracać na jesień. Kontrolowanie statystyk zwierząt i odpowiednie przygotowanie wybiegów podczas pierwszych kilku rund sprawiało najwięcej problemów. Akcje te nie są zbyt intuicyjne i wymagają obycia z grą.

Wspominałam o stołożerności Zoo Tycoon. Na stole lądują dwie duże plansze (z torami oraz giełda zwierząt) oraz maksymalnie 4 plansze zoo, do tego pojemniczki ze zwierzętami i budynkami. Każdy z graczy powinien mieć również trochę wolnego miejsca na karty gatunków, które ma na wybiegach, aby móc monitorować ich statystyki. Jeśli chcecie grać w tę grę w maksymalnym składzie, to przygotujcie duuużą powierzchnię!

Jak już przy tym wątku jesteśmy, to wspomnę, że ja nie jestem fanką wielkiej planszy giełdy zwierząt. Przeszkadza mi jej rozmiar, bo po pierwsze niepotrzebnie zajmuje 1/3 całej powierzchni przeznaczonej do gry, po drugie mimo swoich wielkich rozmiarów i tak każdy z graczy musi wstać, by móc zobaczyć te małe cyferki, widniejące pod ilustracją zwierząt. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłaby jakaś broszura, czy ulotka ze wskazówką, odsłaniającą odpowiednie liczby, najlepiej tyle, by każdy gracz miał swoją i mógłby ją wyciągnąć w odpowiednim momencie. Co do samego pomysłu zmienności rynku zwierząt też mam obiekcje. Choć całkiem dobrze odzwierciedla on rzeczywistą adopcję i wymianę gatunków między parkami zoologicznymi, to jednak w grze tego kalibru jest on bardzo losowy. Gracze dowiadują się, o tym, co jest na rynku tuż przed tym, jak będą z niego korzystać. Gdyby mieli, choć rundę na przygotowanie się, już by można, choć odrobinę zapanować nad losowością. Przez ten rynek ogromnie ciężko jest spełnić wymagania niektórych parków narodowych, bo nie dość, że trzeba spełnić warunki adopcji zwierząt, zapewnić im warunki na wybiegu to jeszcze liczyć, że będą dostępne w danej turze.

Pomimo długiego czasu gry, przez symultaniczne wykonywanie akcji, gracze są cały czas zajęci swoimi ruchami i nie odczuwają downtime-u. Jednak taka samowolka sprzyja błędom i zapominalstwu. Bo jest tu o czym pamiętać. Ciągle trzeba śledzić koszty utrzymania zwierząt i sprawdzać, czy warunki, w jakich zwierzęta mogą przebywać, są spełniane. Jedna mała zmiana, może wszystko popsuć, więc cały czas trzeba kontrolować swój stan na planszy i bywa to męczące.

Mimo tych wad to im więcej razy grałam w Zoo Tycoon, tym lepiej się bawiłam. Po kilku partiach myślę, że już dobrze ogarniam tę kontrolę statystyk, kojarzę, które parki potrzebują, jakich zwierząt, czuję, że rozumiem tę grę i gram w nią lepiej. Widziałam po graczach, że ich pierwsze partie były męczące, ale uwierzcie, że po kilku partiach ta gra może zacząć sprawiać przyjemność i dawać poczucie dobrze spędzonego czasu. To nie jest łatwa gra dla dzieci, a dość trudny symulator ekonomiczny. Niech Was nie zwiodą te prześliczne pionki drewnianych zwierząt. Trzeba się nastawić na ciężką i długą rozgrywkę w Zoo Tycoon. Myślę, że gracze, którzy lubią „masterować” gry oraz polepszać wyniki, szukać nowych strategii i rozkładać gry na czynniki pierwsze, znajdą coś dla siebie w Zoo Tycoon: Gra planszowa.

Plusy
Nostalgiczna gra komputerowa w wydaniu planszowym!
Świetne wykonanie, przyjemne dla oka.
W pudełko wszystko uporzątkowane i idealnie dopasowane.
Prawdziwy ekonomiczny symulator.
Gra zyskuje po kilku rozgrywkach i dobrym zaznajomieniu się w zasady.
Brak downtime-u.
Minusy
Długa i trudna gra.
Bardzo dużo wyjątków w zasadach i mikrozasad.
Stołożerna.
Mała regrywalność. Często adoptujemy te same zwierzęta.
Wysoka cena.
Losowość giełdy zwierząt i w fazie potomstwa.
Era Cywilizacji

Era Cywilizacji

W 2023 roku wydawnictwo Galakta na polskim rynku rozpropagowała grę autorstwa Jeffrey CCHErę Galaktyki. W lipcu tego roku otrzymaliśmy polskie wydanie Ery Cywilizacji — gry tego samego autora i opierającą się na podobnym systemie „drzewka technologicznego” oraz zarządzania kartami. Zanim jednak wyruszyliśmy w kosmos, musieliśmy rozwijać potężne cywilizacje, bo chronologicznie to Era Cywilizacji stworzona została wcześniej.

W Erze Cywilizacji gracze prowadzą swój lud do chwalebnej przyszłości. Każda rozgrywka to zaledwie sześć rund, które staramy się, jak najlepiej wykorzystać. W pierwszej fazie możemy wybrać nową cywilizację, otrzymujemy ich umiejętności oraz robotników. Następnie rozmieszczamy robotników na dostępnych polach akcji. Trzy pola są stałe, a trzy zmieniają się co rundę. Dlatego planowanie w tej grze jest niezwykle ważne. Trzeba zwracać uwagę, jakie akcje, w której rundzie będziemy mogli wykonać.

Era Cywilizacji –
skalowalność, regrywalność

Skalowalność

Zagrałam w Erę Cywilizacji w każdym składzie osobowym. Właściwie nie widzę większej różnicy w liczbie graczy. Odczucia z rozgrywki są podobne. Zmienna jest liczba kart cudów oraz o wiele bardziej zauważalny jest przyrost monet na kartach cywilizacji. W więcej osób o wiele szybciej następuje rotacja tych kart, dzięki czemu na każdej pojawia się dodatkowa moneta. Akcja Handlu również daje więcej pozostałym graczom, gdy gramy w pełnym składzie aniżeli w dwójkę. Jeszcze jeden aspekt, na który oddziałuje liczba graczy, to czas rozgrywki. Powiedziałabym, że czas rozgrywki to 15 minut na gracza, więc w dwie osoby zagracie w pół godziny, a w pełnym składzie trzeba już liczyć rozgrywkę koło godziny. Mimo tego ja równie chętnie zagram w Erę Cywilizacji w dwóch graczy, w trzech i w czterech.

Solo

Era Cywilizacji ma podstawową wersję solo oraz scenariusze przeznaczone dla jednego gracza. Zagrałam w dwa pierwsze scenariusze i zrobiły na mnie wrażenie. Przede wszystkim podobało mi się, że układ kart jest naprawdę tematyczny. Choć by tak się stało, te karty trzeba przygotować, a to zajmuje tyle samo czasu, co rozgrywka. To jest duży minus, bo przyznam, że kilka razy nie chciało mi się tego wszystkiego przygotowywać, aby zagrać samemu, już wolałam poprosić jedną osobę i zagrać w parze, niż rozkładać układ do gry solo. Wolę trwać przy rozgrywkach z żywymi przeciwnikami, choć uważam, że twórcy włożyli sporo pracy w przygotowanie i jak najlepsze odzwierciedlenie scenariuszy pod grę solo.

Regrywalność

Mam za sobą kilkanaście partii w Erę Cywilizacji i choć widziałam już wszystkie cuda i prawdopodobnie wszystkie karty cywilizacji, to i tak myślę, że mam jeszcze sporo do ekspolowania w tej grze. Jej siłą nie są zróżnicowane karty, tylko pomysł, jak wykorzystać to, co aktualnie jest dostępne. A dostępne karty zawsze będą inne. Inny zestaw cudów, inne cywilizacje, którymi gramy, pójdziemy w inne technologie i, co chyba najważniejsze, dostępne różne akcje. Układy kart, jakie mogą powstać, są prawie nieskończone. Gra daje dużo możliwości kombinowania i szybkiego reagowania na aktualną sytuację na stole. Tak więc, według mnie Era Cywilizacji pomimo ograniczonej liczby kart, ma sporą regrywalność, ale wykorzystają ją gracze, którzy lubią różne kombinacje na skończonej liczbie kart, jak np. w Dolinie żywiołów.

Era Cywilizacji – wrażenia

Gdy przynosiłam Erę Cywilizacji na nasze trójmiejskie spotkania z grami planszowymi, wszyscy z początku byli zdziwieni rozmiarem gry. Ja znałam tę serię, stąd wiedziałam, że rozmiar pudełka będzie mieścił się w dłoni, ale zdziwiła mnie obecność plastikowego insertu. Ma on swoje plusy i minusy, bo dobrze segreguje elementy gry, ale niestety nie został przystosowany do kart w koszulkach a, jako że Era Cywilizacji to gra wyłącznie karciana, uważam za obowiązkowe zakoszulkowanie kart. Kolejne zdziwienie nastąpiło już chwilę po rozpakowaniu zawartości. Moją uwagę przykuła księga scenariuszy do trybu jednoosobowego. Miło, że autor pomyślał o graczach solo i stworzył dla nich serię mini gierek.

Koniec już o samych elementach gry, przejdźmy do mięsa, czyli rozgrywki. Czy tu mnie coś zaskoczyło? A i owszem. Prostota. Zasady gry są naprawdę proste. Zaskoczyło mnie, jak z kilkudziesięciu kart i paru akcji można uzyskać tyle kombinowania. Oczywiście widziałam to już w innych grach karcianych, największe wrażenie zrobiła na mnie chyba Res Arcana i choć Era Cywilizacji jest do nie w niczym niepodobna, to ma w sobie to ziarenko przewidywania oraz manewrowania akcjami i kartami, by uzyskać, jak najwyższy wynik. Bardzo doceniam, że autor wymyślił tyle cywilizacji i że one naprawdę pasują do tych nacji. Przykładowo Egipt ma zniżkę do akcji cud, Majowi mogą wykonywać przyszłe akcje, Chiny po wykonaniu Rolnictwa, otrzymują robotnika, a Wikingowie blokują akcję Handlu.

Muszę przyznać, że choć Era Cywilizacji mi się spodobała, to nie jest to główne danie wieczoru. Wyciągam ten tytuł, gdy mam mało czasu i nie mam siły na ciężkie tytułu. Ta gra jest z tych lżejszych, dlatego zrozumiem, że nie każdy potrzebuje tego typu tytułów w swoich kolekcjach. Na pewno plusem jest rozmiar pudełka, bo choć może gra nie często będzie lądowała na stole, to też nie zajmie zbyt wiele miejsca na półce. Ciężko mi dostrzec inne minusy gry. Po prostu widziałam po niektórych uczestnikach planszówkowych spotkań, że gra nie trafiła w ich gusta, choć byli też tacy, którzy docenili prostotę i spryt tej karcianki. Era Cywilizacji powinna spodobać się graczom, którzy lubią „maksować” swoje wyniki, przez to, że mamy zawsze 9 tych samych akcji, choć są w innej kolejności, to możemy mieć już jakieś swoje schematy i tylko szlifować je z różnymi nacjami.

Plusy
Proste zasady.
Karty cywilizacji nawiązujące akcjami do historycznych nacji.
Małe pudeło.
Nieskończona liczba układów kart na stole.
Księga scenariuszy dla trybu solo.
Minusy
Zakoszulkowane karty nie mieszczą się w insercie.
Gra nie jest głównym daniem.
Mało zróżnicowane technologie graczy.

Podsumowanie

W tym artykule omówione zostały dwie zepełnie różne gry od jednego wydawcy!

Zoo Tycoon: Gra planszowa to duży, angażujący tytuł dla zaawansowanych graczy, lubiących liczenie i ciągłą kontrolę statystyk. Trzeba przyswoić ogrom zasad i poświęcić jej sporo czasu, by czuć frajdę z rozrywki. Ta gra jest dla miłośników strategii, tych, którzy lubią udoskonalać swoje wyniki i nie boją się żmudnego liczenia, czy ciągłej kontroli sytuacji.

Za to, Era Cywilizacji to mała, wręcz kieszonkowa gra, która kryje w sobie całkiem ciekawą karciankę. Rozrywka jest szybka, łatwa i przyjemna. Proste zasady, krótka nauka zasad i równie krótka partyjka. Do tego bardzo duża różnorodność kart i małe rozmiary po rozłożeniu. Gra świetnie sprawdzi się na wyjazdach, jako fillerek na zakończenie wieczoru lub gdy macie mało czasu, a chcecie w coś zagrać.

Jeśli spodobał Wam się ten artykuł, zapraszam Was do przeczytanie innych artykułów o grach Galakty: https://ge3kevents.pl/?s=galakta

Dziękujemy Wydawnictwu Galakta za możliwość sprawdzenia, zaprezentowania i zrecenzowania gier!

Podobne wpisy GE3Ka

Trzynastego dnia miesiąca prezentujemy wam trzynastą odsłonę cyklu o grach kaczek! Całe szczeście, że nie w piątek! Oto Zamek Kombo, Nowy Świt oraz Nokturn

Rezerwat to w skrócie uproszczona Ark Nova. Zamiast kart – kafelki, zamiast żmudnego budowania Zoo – szybka rozgrywka. Sprawdźmy, czy te uproszczenia mają sens!