Nowości wydawnictwa Galakta: Kelp: Macki kontra szczęki,
La Famiglia: Wielka wojna mafii
oraz Gang

Ekipa GE3K Events w składzie
Kasia, Kryspin & Mateusz

27/11/2025

Zbliżamy się powoli do końca 2025, a wydawnictwo Galakta uraczyło nas w tym roku wieloma różnymi tytułami. Mniejszymi, większymi, pojedynkami, karciankami, grami strategicznymi, ekonomicznymi czy przygodówkami.

W ich bogatym portfolio każdy znajdzie coś dla siebie, a dzisiaj ponownie przedstawiamy ich 3 nowości, z których każda jest inna i każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. Sprawdźcie sami na naszych eventach!

Kryspin zaprezentuje Kelp, Mateusz La Famiglię, a Kasia zbiera Gang!
Zapraszamy do lektury.

Kelp: Macki kontra szczęki

Kelp na papierze brzmi cudownie: silnie asymetryczna, świetnie wykonana dwuosobówka, gdzie gracze wcielając się w rekina lub ośmiornicę walczą o zwycięstwo. Dwa całkowicie różne od siebie style rozgrywki, zupełnie inne drogi do zwycięstwa, kompletnie inne mechaniki. Zanim do tego przejdziemy, omówmy szybko zawartość i duży skrót zasad!

Świetne wykonanie czuć już od otwarcia pudełka. Solidny, customowy insert w prosty, lecz elegancki sposób mieści zawartość gry. Oczom rzuca się świetnie wykonana figurka rekina. Ledwo skończymy doceniać jej kunszt, wzrok zatrzymuje się na chwilę na solidnych, grubych, bakalitowych płytkach. Chwilę później łapiemy je do ręki i czujemy wysokiej jakości produkt z wyżłobioną tylną częścią, żeby łatwiej było umieszczać płytki na planszy bez patrzenia na nie podczas losowania z worka. Worki akurat niczym szczególnym się nie wyróźniają, ale spełniają swoje zadanie: jeden na płytki, drugi na kości rekina. Kości, a w zasadzie kosteczki, choć małe, to są wykonane po prostu dobrze, z ładnymi, pastelowymi kolorami w odcieni żółci, czerwieni i  koloru niebieskiego. Wycieczka po pudełku kończy się na kartach ze świetnymi grafikami, prostą symboliką i zrozumiałym tekstem. Całość dopełnia bardzo dobrze napisana instrukcja i ładna, dwustronna plansza do gry.

Jak wspomniałem wyżej, Kelp to silnie asymetryczna rozgrywka, gdzie rekin jak i ośmiornica w zasadzie grają dwie różne gry. Ośmiornica bawi się deck buildingiem i mechaniką hidden momvement. Cel: przetrwać, lub zjeść 4 pokarmy. W czasie swojej tury ośmiornica wykonuje dwie dowolne akcje spośród kilku dostępnych, gdzie jedna z nich do zagranie karty z ręki. Zagranie karty w wielu przypadkach wymaga odsłonięcia jednej lub więcej płytek na planszy, co może doprowadzić do szybkiego odkrycia ośmiornicy przez rekina.

Rekin? Bag building, gdzie dorzucać będzie kości. Na początku swojej tury rzuca dwiema wyciągniętymi losowo z worka i używa ich w różnym celu. Niebieskie? Pomagają zwinniej się poruszać po planszy. Żółte służą do sprawdzania sąsiedniego terenu, a czerwone do ataku. By móc w ogóle sprawdzać/atakować, wartość kości musi być większa lub równa wartości pola na którym kość kładziemy. Dodatkowo użyte kości są wykorzystywane później do odblokowania nowych, stałych umiejętności oraz do zakupu kart, które poza jednorazowymi efektami, zapewniają przede wszystkim nowe kości, które rekin dorzuca do wora. Cel? Pożreć ośmiornicę przed opadnięciem z sił z głodu.

Kelp – wrażenia

Choć na papierze Kelp brzmiał fenomenalnie, w rzeczywistości gra jest jednak trochę mniej przyjemna. W moim odczuciu Kelp mocno cierpi na kiepsko zbalansowane strony konfliktu i próbuje to dość nieudolnie naprawić przymusową losowością po stronie rekina.

Ogólnie rzecz biorąc po rozgrywkach czuć, że rekin ma faktycznie dużo prościej. Zdecydowanie za łatwo jest wykryć gdzie potencjalnie może się chować ośmiornica, a gdy już ją faktycznie namierzymy, nie pozostaje nam nic innego niż liczyć na farta. W pierwszej kolejności  gdy dociągamy kości z worka, bo przecież, żeby zaatakować ośmiornicę, musimy mieć czerwoną kość. W drugiej kolejności musi nam wypaść wartość, którą potrzebujemy do ataku. W trzeciej kolejności musimy jeszcze przy ataku zagrać odpowiednią kartę – kontrę na kartę ośmiornicy by finalnie faktycznie pojedynek wygrać. Kiedy rekinowi to wszystko się udaje, gracz czuje lekką euforię, jest zadowolony. Kiedy jednak rzuty nie wychodzą, to prawie nic nie jesteśmy w stanie na to poradzić. I to frustruje. Bardzo.

Gra jako ośmiornica najczęściej natomiast sprowadza się do gry na przeczekanie. Najlepiej to w ogóle mało robić i mało się wychylać. Zdecydowanie lepiej jest po prostu wziąć rekina na przeczekanie niż próbować samemu zjeść 4 wymagane pokarmy. Co w zasadzie jest dosyć nudne. Element deckbuildingu jest tu w moim odczuciu słabo wykorzystany. Z uwagi na to jak mało kart zagrywa ośmiornica w swojej turze, może minąć sporo czasu zanim w ogóle nowe karty dociągniemy i będziemy mieli szanse je zagrać. Płytki pułapek są fajne, ale nie czuję, by były aż tak bardzo karzące rekina za ich odkrycie. Zakładając, że w ogóle je odkryje.

Podsumowując, bardzo chciałbym lubić Kelp, ale nie potrafię. Gra jest mocno nierówna, zbyt losowa, na zmianę zbyt nudna lub zbyt frustrująca. Jeden z największych moich zawodów tego roku.

Plusy
Świetne wykonanie
Asymetryczna rozgrywka
Czas rozgrywki
Dwustronna plansza zwiększająca regrywalność
Minusy
Niezbalansowana
Losowa
Rekin potrafi być bardzo frustrujący
Ośmiornica potrafi być mocno nudna

La Famiglia: Wielka wojna mafii

La Famiglia to nowość od wydawnictwa Galakta, która jest mixem gry euro oraz area control. Mamy tu różne ciekawe mechaniki, sycylijski klimat z lat 80 i walki pomiędzy tamtejszymi mafijnymi rodzinami. W tej grze stajemy na czele jednej z nich, ale nie gramy sami. Bazowa rozgrywka to walka 2 na 2, chociaż oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie zmierzyć się 1 na 1, a w ofercie mamy też specjalny dodatek dla 2-3 graczy, z dodatkowymi elementami.

Wielką Wojnę Mafii znajdziemy w sklepach za kwoty poniżej 300zł, co oczywiście wciąż może wydawać się wysoką ceną, ale w środku mamy masę zawartości. W pudełku znajdziemy ponad 600 drewnianych elementów (soldati, motorówki, samochody, laboratoria, znaczniki wpływu itp), a także różnego rodzaju żetony i karty. Oczywiście najważniejsza jest rozgrywka, a ta jest zróżnicowana już dzięki 6 asymetrycznym rodzinom w pudełku, które powodują lekko inny styl (bardziej ekonomiczny czy nastawiony na walkę).

La Famiglia to ciekawy tytuł, stworzony w fajnym stylu i osadzony w doskonałym klimacie mafii sycylijskiej. Jeśli jesteśmy fanem Godfathera czy La Cosa Nostra, to bez wątpienia trzeba sięgnąć po nowość od Galakty, chociaż mamy tu oczywiście zupełnie inne mechaniki i rozgrywkę. Trzeba też mieć na uwadze to, że gra mocno opiera się na ikonografikach, więc pierwsza rozgrywka może być trudniejsza, zasad też jest tu trochę, ale potem idzie już całkiem płynnie i pozostaje nam nic innego, jak cieszyć się grą oraz wybuchającymi samochodami na polach przeciwników 😉

La Famiglia – wrażenia

To jakże osobliwe połączenie gry area control i worker placementu, powoduje że La Famiglia: Wielka wojna mafii to bez wątpienia gra z wysokim progiem wejścia, różnymi mikro zasadami oraz opierająca się na znajomości rozkazów i możliwości innych rodzin. Jako ogromny gier strategicznych z mechaniką dudes on a map, najbardziej cieszyło mnie tutaj planowanie akcji w oparciu o to, co mógłby zrobić przeciwnik. To rozmyślanie gdzie najlepiej zaatakować, jaką akcję wykonać, gdzie iść naszymi jednostkami i co zrobić, aby wygrać – oczywiście wydłuża rozgrywkę, nie ma co się oszukiwać, ale w sumie gramy przecież tylko 4 duże rundy!

Na uwagę zasługuje też sama walka i mechaniki, jakie zostały tu zastosowane, bo oprócz liczenia bonusów i siły jednostek, mamy tu jeszcze dylemat, przed którym stanąć musi każda głowa rodziny mafijnej – czy chcemy zrobić to siłowo czy może finezyjnie? To pierwsze jest proste, atakują masą jednostek i chociaż nam zginie więcej, to może zysk się opłaci. Druga opcja to karty, karty które mają efekt pozytywny albo negatywny, a po zagraniu ich w ciemno przez obie strony, gracze muszą zdecydować czy chcą ukraść kartę przeciwnikowi czy nie! Ciekawa sprawa, ponieważ co jak ukradniemy kartę, a efekt będzie negatywny, wtedy lepszą opcją było zostawić ją oponentowi… tutaj mamy więc walkę psychologiczną, spryt i odczytywanie intencji drugiego gracza. Ciekawe!

Rozgrywka w  La Famiglia: Wielka wojna mafii  jest przyjemna, chociaż może się trochę dłużyć. Ciekawym aspektem jest walka drużynowa 2v2 i dogadywanie się ze współgraczem, planowanie wspólne ataków i przejęć regionów, ale także pasywnych bonusów, które może mieć tylko jedna z rodzin. Gra zbiera dobre opinie, chociaż nie jest to bez wątpienia tytuł dla każdego, fani eurosucharów mogą się odbić przez aspekty area control, ale i Ci którzy preferują walki na planszy, mogą krzywa patrzeć na aspekt wykonywania akcji i mechanikę worker placement. Najlepiej spróbować i ocenić samemu, ja chętnie zagram ponownie więc i przyniosę grę na któreś z naszych wydarzeń 😉

Plusy
Klimat sycylijskiej mafii
Regrywalność przez asymetryczność
Ciekawe podejście do walki (planowanie, złożoność, finezja)
Jak dla mnie świetne połączenie area control i worker placement
Minusy
Ikonografika jest mocną barierą
Sporo mikrozasad, trudny start
Mimo ogromnej zawartości cena może odstraszyć

Gang

Wyobrażacie sobie grać w Pokera i nie zablefować ani razu? Jeśli nie, to tym bardziej sprawdźcie grę Gang! Fabularnie wcielicie się w grupę rzezimieszków, którzy chcą włamać się do skarbca. Jak tego dokonać? Grając w Gang, będziecie starali się przewidywać, jakie pokerowe układy mają Wasi współgracze, ale nie po to, by ich wykiwać i wygrać pulę żetonów, a po to, by obrabować skarbiec. Przez cztery rundy (przed flopem, flop, turn i river) gracze będą obstawiać za pomocą żetonów z gwiazdkami, jak wysoki mają układ kart na ręce i stole, porównując je w ciemno z innymi graczami. Każdy będzie starał się wyczuć, w jakiej jest sytuacji, nie mając prawie żadnych informacji, gdyż komunikacja werbalna jest ograniczona. Na końcu rundy, odkrywamy karty od najniższego układu, jeśli uda nam się dobrze obstawić siłę kart u wszystkich graczy, otwieramy jedną z trzech kart skarbca, jeśli nie, włącza się jedna z trzech kart alarmu. Jeśli odwrócimy każdą kartę skarbca — wygrywamy, jeśli zaś uruchomimy trzecią kartę alarmu, kolejne kilka lat będziemy oglądać świat zza krat… no okej, aż tak źle nie będzie, tylko poniesiemy porażkę w grze.

Jeśli ktoś zna zasady Pokera Texas Hold’em, to może od razu zasiadać do partyjki w Gang. Reguły są bardzo proste, a dołączone dla każdego z graczy karty „skrótu zasad” i „układów pokerowym” bardzo ułatwiają wejście do gry nowicjuszom!

Gang – wrażenia

Żeby móc dobrze grać w Gang trzeba wyczuć swoich współgraczy. Ciężko jest wygrać pierwszą partię, nawet gdy dopisze nam trochę szczęścia. Po pierwszej partii dopiero zaczynamy czuć, o co chodzi, dowiadujemy się jakie układy są tak naprawdę mocne, zaczynamy zwracać uwagę na to, jak długo ktoś się zastanawia lub jak bardzo jest pewny swojej decyzji. Gang zdecydowanie zyskuje po rozegraniu wielu partii, najlepiej ze stałą ekipą. Im mniej osób bierze udział w rozrgywce, tym jest zdecydowanie łatwiej. Wszystkie partie, które wyrgałam były rozergane w trzech graczy. Wtedy jest o wiele mniejsza szansa na porażkę, bo porównujemy, tylko 3 układy. Rozrgywki ze znajomymi również były nieco łatwiejsze, nawet przy większym gronie. Kiedy zna się współgraczy, można wyczuć ich rekacje i dużo wyczytać z mimiki twarzy.

Dobrze, że autorzy gry pomyśleli o trybach rozgrywki, które urozmaicają rozgrywkę. Możemy zastosować karty wyzwań, by podnieść poziom trudności lub karty speców, by nieco sobie pomóc. Obie talie składają się z 10 kart o różnych efektach. Jedne są bardziej pomocne/wymagające, inne mogą się wcale nie przydać/wydarzyć. Jest to miłe urozmaicenie, choć z pewnością nie jest to konieczne w rozrgywce.

Mimo moich zachwytów widzę masę osób, którym ta gra się nie spodoba. Jest to kooperacyjna karcianka z ograniczoną komunikacją, co już wrzuca Gang do małej grupy odbiorców. Nie każdy lubi współpracę, a jeszcze mniej osób lubi, gdy podczas gry nie może się odezwać. Żeby móc naprawdę zachwycić się Gangiem, trzeba w niego trochę pograć, dlatego też wiele osób może nie dać tej grze drugiej, czy trzeciej szansy i po pierwszej partii się od niej odbije. Minusem jest też cena, w stosunku do zawartości. Rozumiem, że głównie płacimy za plastikowe żetony i karty z wariantów gry i dla mnie ta cena jest całkiem zrozumiała. Jednak obawiam się, że wiele osób może spojrzeć na Gang, jak na kolejną wariację gier z użyciem podstawowej 52-kartowej talii.

Plusy
Proste zasady.
Szybka rozgrywka.
Kilka wariantów rozrgyki.
Kompaktowe pudełko.
Dobre wykonanie.
Minusy
Brak komunikacji w grze kooperacyjnej może ludzi frustrować.
Podstawowa rga oparta na talii 52 zwykłych kart. Gracze mogą nie chcieć wydawać pieniędzy na Gang.

Podsumowanie

Ten artykuł to już 8 odsłona naszego cyklu o nowościach wydawnictwa Galakta, a w nim mogliście dowiedzieć się o 3 zupełnie różnych grach – Kelp, La Famiglia oraz Gang. Który z tych tytułów najbardziej do was przemówił i najchętniej byście zagrali? Jeśli jesteście zainteresowani premierowymi rozgrywkami, to koniecznie zajrzyjcie na nasze wydarzenia w Trójmieście, a my już powoli szykujemy dla was dziewiątą odsłonę tej serii. Gracze śledzący poczynania tego wydawcy mogą mieć podejrzenia o jakich tytułach będzie kolejny wpis!

Dziękujemy Wydawnictwu Galakta za możliwość sprawdzenia, zaprezentowania i zrecenzowania gier!

Podobne wpisy GE3Ka

Trzynastego dnia miesiąca prezentujemy wam trzynastą odsłonę cyklu o grach kaczek! Całe szczeście, że nie w piątek! Oto Zamek Kombo, Nowy Świt oraz Nokturn

Rezerwat to w skrócie uproszczona Ark Nova. Zamiast kart – kafelki, zamiast żmudnego budowania Zoo – szybka rozgrywka. Sprawdźmy, czy te uproszczenia mają sens!