Recenzja:
Wiedźmin: Ścieżka Przeznaczenia - Ronin

Mateusz Tabędzki

25/06/2026

Gry z uniwersum twórczości Sapkowskiego cieszą się zwykle dużą popularnością, tytuły cyfrowe to prawdziwe klasyki i legendy gatunku. Natomiast w świecie planszówek mieliśmy kontrowersyjny Stary Świat który jednych nuży, a inni zachwycają się i malują figurki, aby nabrać jeszcze większej imersji podczas gry.

‎Jakiś czas temu mieliśmy premierę drugiego tytułu na tej licencji od wydawnictwa Go On Board we współpracy z Rebel na nasz rodzimy rynek, który implementuje inne mechaniki i stawia na trochę szybszą i łatwiejszą rozgrywkę, mowa oczywiście o Ścieżkach Przeznaczenia. 

Dzisiaj mam dla was recenzję wariacji japońskiej, nawiązującej do wydanej kiedyś mangi, gdzie mamy Geralta osadzonego w realiach feudalnej Japonii z epoki Edo. Tak jest też w tej planszówce – przed wami klimatyczny Wiedźmin: Ścieżki Przeznaczenia – Ronin, zapraszam do lektury!

Zawartość gry Wiedźmin Ronin

Wpierw podam zawartość, a potem powiem co o tym myślę

  • mata (piękna bambusowa, klimatyczna)
  • 7 zestawów planszetek postaci, figurek postaci i znaczników postaci
  • 154 karty (startowe, akcji, rozdziałów, umiejętności i inne)
  • 48 drewnianych znaczników (doświadczenia, zdolności, współpracy)
  • 198 żetonów symboli (5 rodzajów) i innych
  • 5 planszetek współpracy (tej mechaniki w zwykłych Ścieżkach brak)

Nie jestem pewien ale chyba w zwykłej sklepowej wersji mieliśmy 5 postaci, bez figurek i do tego bez grubych planszetek dla gracza. A tutaj w wersji Ronin mamy to wszystko, piękne, tematyczne, japońskie, cieszy oko!

W pudełko znajdziemy całą masę zawartości, mamy możliwość gry aż 7 postaciami! Nie znajdziemy jednak kart opowieści, nie ma tu żadnej historii spisanej na kartach, za to są różnego rodzaju dodatkowe mechaniki, jak na przykład tor współpracy. Ale o tym przeczytacie dalej.

Skrót zasad gry Wiedźmin Ronin

‎Zasady gry są bardzo podobne do tych z podstawowej wersji Ścieżek Przeznaczenia, ale załóżmy że Ty, drogi czytelniku, nie grałeś jeszcze w tamtą wersję i zastanawiasz się czy zakupić tą, ponieważ na przykład lubisz klimaty dalekowschodnie. Tak więc czym jest ta gra?

Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia – Ronin to gra rywalizacyjna, która opiera się na mechanice budowania stołu (tableau building). Podczas rozgrywki wcielamy się w postacie znane z wiedźmińskiego świata i chociaż należymy do tej samej drużyny, zawieramy sojusze to i tak konkurujemy ze sobą o to, czyje imię zapisze się na kartach historii. W tym celu będziemy zdobywać i wykorzystywać karty akcji, aby gromadzić symbole i zdobywać punkty, a także doświadczenie, pozwalające odpalić przeróżne zdolności.

Przebieg gry:

Gramy 3 duże rundy, zwane rozdziałami, a w każdej z tych rund po 3 tury. Na koniec rozdziału gracze przyznają punkty oraz przygotowują swoją oś czasu i elementy kolejnego rozdziału. W każdej z rund inny symbol będzie zapewniał nam punkty zwycięstwa, a inny doświadczenie. W tej edycji nie mamy opowiadanej przygody, w której podejmujemy decyzje, a następnie dowiadujemy się o nowych ważnych symbolach, tutaj są one znane od początku rozgrywki i możemy się na nich skupić.

Co robimy w swojej pojedynczej turze?

Dobieramy 2 karty ze stołu na swoją rękę, możemy wybrać parę kart widoczną na torze albo w ciemno. Wybór odpowiedniego rzędu kart ustala również kolejność graczy na nową turę.

Następnie, gdy wszyscy dobiorą karty każdy wybiera z ręki 2 karty akcji, które chce zagrać, nie muszą być te właśnie dobrane. Wybrane karty kładziemy zakryte przed sobą i czeka na pozostałych graczy.  Potem wszyscy odsłaniamy i wykonujemy akcje według toru inicjatywy. 

Efekty kart są różne, mogą nam po prostu dać symbole, ale też być uwarunkowane, na przykład że jeżeli mamy określoną liczbę kart w danym kolorze to coś się dzieję, coś dostajemy. Ogólnie staramy się zbierać jak najwięcej symboli aktywnych z danej rundy, ponieważ zgromadzone karty odrzucamy przed kolejnym rozdziałem zostawiając tylko 1 (po I rundzie) lub 2 (po II rundzie) na stole.

Skalowalność i regrywalność gry
Wiedźmin Ronin

Skalowalność

W grę Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia – Ronin możemy grać solo, a może grać też w 5 osób. W ile jednak byśmy osób nie grali, to ten tytuł to raczej budowanie własnego stołu kart, a negatywna interakcja polega głównie na podbieraniu sobie kart z ryneczku. Oczywiście dochodzi tu nowa mechanika związana ze współpracą i ceremonią picia herbaty, czyli prościej mówiąc przesuwaniem znaczników po polach toru współpracy, mamy tu bonusy, ale to mechaniki związane z dwójką waszych sąsiadów przy stole. W teorii więc różnicy miedzy 3 a 5 graczami nie ma, chociaż oczywiście zmienia się też liczba dostępnych kart na rynku.

Jeśli byśmy próbowali odpowiedzieć na pytanie odnośnie tego w ile osób gra się najlepiej albo na ile osób gra działa, a na ile nie… to byłoby na takie pytanie trudno odpowiedzieć. Mamy tu automę i możliwość grania samemu, symulując ruchy przeciwników w pewien sposób (gramy wtedy na 3 bohaterów), ale ja jestem zdania że to nie jest tytuł do grania samemu i najlepiej się gra w większym składzie na 4-5 osób. Więcej się dzieje, a tytuł i tak jest raczej dosyć szybki.

Regrywalność

Tutaj występuje pewien dysonans, bo o ile w podstawowej wersji mamy standardowo tylko 5 bohaterów, ale kilka opowieści, a dokładając rozszerzenia to chyba nawet postaci jest z 10, a historii ponad 5 (nie pamiętam teraz ile dokładnie) to wersja Ronin wydaje się dosyć mało urozmaicona. Ale jeśli zestawimy same podstawowe pudełka, czyli 5 vs 7 bohaterów, a także 3 opowieści vs 6 kart przygotowujących rozgrywkę, to już wschodnioazjatycka wersja wygląda lepiej. Znaczy ogólnie figurki wyglądają obłędnie, ale o tym nie ma co się rozwodzić, zobaczcie je sami.

Uważam że Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia – Ronin w swojej podstawowej wersji oferuje lepszą regrywalność niż zwykła podstawka i jeśli by się skupiać tylko na kupowaniu jednego pudełka (bez nadrabiania z drugiej ręki dodatków z kampanii) to polecałbym właśnie ta edycję. Ja mam akurat obie i nie pozbędę się żadnej, także to chyba dosyć trafna odpowiedź na tego typu dywagacje.

Wrażenia z gry Wiedźmin Ronin

Pierwsze wrażenia to oczywiście zachwyt nad wykonaniem gry Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia – Ronin, a jest ono świetne, bardzo klimatyczne, te figurki i mata! Doskonale oddaje to ducha dalekowschodniego klimatu i feudalnej Japonii.

Jednak ten akapit ma się chyba skupiać głównie na wrażeniach z rozgrywki, tak więc na pewno nie zabraknie tu małych porównań do zwykłej podstawki, związanej z przygodami Geralta w książkach Sapkowskiego. No i właśnie, liczyłem że edycja Ronin opowie mi trochę tej alternatywnej historii zawartej w mandze. Przyznam się bez bicia, nie czytałem, ale widziałem grafiki i wygląda to świetnie… niestety tutaj trochę się zawiodłem, nie mamy żadnej historii do przeczytania, żadnych decyzji do podjęcia.

Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia – Ronin to podstawka obdarta z części fabularnej (w sumie nie wiem gdzie by się w pudełku miały zmieścić te karty przygody) i zastąpiona innymi elementami oraz mechanikami, aby jednak trochę ta regrywalność była, a także pozostał japoński klimat. Grafiki są, więcej postaci mamy, wszystko w sumie jest dobrze, ponieważ po zagraniu kilka razy w starą podstawkę i tak już znamy te historie i mamy to ograne, ale jednak trochę ten niesmak i zdziwienie zostaje, niestety.

Nie zrozumcie mnie teraz źle, ta wersja jest solidna, pięknie i klimatycznie wykonana, regrywalna, ale znając ten tytuł czuje się ten brak. To chyba dobra seria dla kogoś kto ma ograną zwykłą podstawkę albo jest po prostu fanem mangi i klimatów dalekowschodnich. Wydaje mi się że jak ktoś jest fanem Wiedźmina i nie grał w żadne Ścieżki Przeznaczenia, to raczej skusi się na zwykłą podstawkę, aby właśnie poczytać przygody i być ich częścią.

Podsumowanie gry Wiedźmin Ronin

Podsumowując gra Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia – Ronin to solidny tytuł, premium wykonanie, piękne figurki i klimatyczna mata do gry, grafiki na kartach również tworzą dalekowschodni klimat, co powoduje że gra doskonale nadaje się dla każdego fana Feudalnej Japonii oraz przygód Geralta.

Ten tytuł pokazuje, że nawet dobrze znane uniwersum może być przedstawione w świeży i interesujący sposób. Gra dostarczająca satysfakcji zarówno podczas pierwszych partii, jak i kolejnych powrotów na szlak. Samuraj Geralt może brzmieć jak szalony pomysł, ale na planszy tak jak i w mandze działa zaskakująco dobrze.

Plusy
Bardzo klimatyczne wykonanie
Fani dalekiego wschodu i Feudalnej Japonii będą zachwyceni
Regrywalność
Przystępne zasady i czas rozgrywki
Minusy
Brak historii do opowiedzenia
Momentami nieczytelność czcionki czy grafiki na macie
W sumie cena jak za taki poziom/skomplikowanie rozgrywki

Zerknij na ofertę w naszym lokalnym sklepie partnerskim Aleplanszówki! Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem Rebel!

Komentarze

Podobne wpisy GE3Ka

W Polach Arle wcielamy się w rodzinę zasiedlającą włości. Gracze starają się je rozbudowywać, zbierać cenne surowce i tkaniny oraz parać się handlem wymiennym.

Kompleksowa recenzja World Order. Złożona gra euro o geopolityce z niską losowością. Ocena mechaniki zarządzania wpływami, plusy, minusy i regrywalność.