Slajd powitalny

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉

Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉
Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Smoki z głębin — wypłyń na szerokie wody!
Przeczytaj najnowszy wpis GE3Ka
Smoki z głębin — wypłyń na szerokie wody!

Najnowsza recenzja do poczytania 😉

Aleplanszówki
Polecamy jeden z najlepszych
sklepów internetowych dla geeków.
poprzedni slajd
następny slajd

Gry wydawnictwa Lucky Duck Games — część 7

Duet redaktorów GE3K Events:
Edyta i Krystian

21/12/2023

Witamy w kolejnej części artykułów o grach wydawnictwa Lucky Duck Games! To ostatni taki artykuł na ten moment, ale znając to wydawnictwo i ich tempo wydawania hitów, niedługo trzeba będzie napisać kolejne! Dla przypomnienia, w poprzedni, artykule z serii mogliście przeczytać międz o Dice Throne: Mikołaj vs Krampus, Turing Machine i Piramido.

Tym razem skupimy się na dwóch listopadowych premierach, w które już niektórzy z Was mieli nawet okazje zagrać na naszych spotkaniach! Mowa oczywiście o odświeżonym El Grande, które przedstawi Wam Edyta oraz Upadek Imperium, które zaprezentuje Krystian. Miłego czytania!

El Grande

El Grande pojawiło się na stołach polskich graczy w nowej odsłonie. Gra wydana w roku 1995 w końcu doczekała się polskiej wersji językowej, a zawdzięczamy to wydawnictwu Lucky Duck Games. El Grande jest najdłużej utrzymującym się tytułem w top 100 na portalu boardgamegeek. To chyba już coś znaczy, co nie? Przechodząc już do konkretów, czym El Grande zaskarbiło sobie tak liczne rzesze fanów i czemu pomimo 25 lat od premiery, gracze wciąż chętnie sięgają po ten tytuł?
 
El Grande dzieje się (jak można by się domyślić) w Hiszpanii. Jest wiek XV, Od niemal 700 lat pomiędzy chrześcijanami i  muzułmanami trwa wojna o władzę nad półwyspem. Gracze wcielają się w członków arystokracji hiszpańskiej i jako grande spróbują rozszerzyć swoje wpływy w podzielonej Hiszpanii.
 
Gracze za pomocą 13 kart siły będą przywoływali caballero na swój dwór oraz określali kolejność rozgrywania tur. Caballero wystawieni na planszę określają nasz wpływ w danym regionie. Według kolejności gracze dobierają karty akcji i mogą skorzystać z nich skorzystać. To właśnie jest kwintesencja tej gry. Akcje są przeróżne i powodują duże roszady na planszy. Każdy region „punktuje się” po 3 turach. Gracz z największą liczbą punktów po 3 runach (9 turach) — zostaje zwycięzcą.

El Grande – zawartość

Nowe wydanie El Grande zostało dostosowane do (chyba) najpopularniejszego rozmiaru gier planszowych, czyli ok. 30×30 cm. W środku nie znajdziecie wypraski, a większość elementów będzie trzymana w kartonikowych pudełeczkach. Warto zwrócić również uwagę na brak folii na kartach. Są one obleczone papierowym opakowaniem, które z pewnością jest bardziej ekologicznym rozwiązaniem. W środku odświeżonego El Grande znajdziemy:
  • planszę — dwustronną mapę Hiszpanii, podzieloną na 9 kolorowych regionów. Po jednej stronie znajduje się plansza dla 2-3 graczy, a z drugiej strony na 4-5 graczy. Różnią się one wyłącznie liczbą zdobywanych punktów za poszczególne regiony.
  • 150 caballero — po 30 pionków graczy w każdym z 5 kolorów.
  • 5 grande — pionki z koniem w 5 kolorach graczy. Zwiększają oni wartość punktową w regionach, w których zwycięży ich właściciel.
  • 81 kart siły — są to karty w 6 kolorach (zawierają karty z minidodatku). Karty siły graczy to zestaw 13 kart odpowiadające kolorom graczy. Karty mają numery od 1 do 13, na których namalowana jest odpowiednia liczba caballero. Wskazana liczba caballero określa, ilu ich zaciągamy z prowincji do dworu.
  • 55 kart akcji — karty akcji podzielone na 5 kategorii, każda dotyczy akcji w innym zakresie i pozwala na dołożenie na planszę od 1 do 5 caballero.
  • castillo — trójwymiarowa, tekturowa wieża, do której będziemy wrzucać naszych caballero.
  • 5 dysków — dyski z nazwami regionów mapy. Podczas gry będziemy na nich zaznaczać regiony za pomocą strzałki.
  • pionek króla — złoty pionek króla, który blokuje możliwość dokładania i zabierania caballero do regionu, w którym się znajduje.
  • 2 płytki punktacji — dodatkowe płytki punktacji, które po zastosowaniu odpowiedniej karty akcji mogą zostać dołożone na mapę w trakcie rozgrywki.
  • 9 kart regionów mapy — nadrukowane są na nich nazwy regionów, które znajdują się na planszy Hiszpanii.
  • 5 znaczników punktów,
  • znacznik rundy,
  • znacznik pierwszego gracza.
  • instrukcję.

Wszystkie komponenty są wykonane bardzo starannie. Szata graficzna nowej wersji jest dla mnie „okej”. Myślę, że można było do tego podejść inaczej, zachowując mapę na planszy i poprawiając jej czytelność, jednak nie ma tragedii. Pastelowe kolory planszy nie wyglądają tak źle, jak się tego obawiałam. Wszystko jest dobrze widoczne i przyjemne dla oka. Mepelki naszych caballero oraz grande zostały ładnie „odpicowane” i to działa na plus do wyglądu. Odświeżone karty i dodane do nich pudełeczka też wyglądają świetnie. Ogromnie cieszę się również ze zmiany figurki króla. Teraz nikt nie będzie miał wątpliwości, że to król. Instrukcje jest dobrze napisana. Krótka, lecz treściowa. Świetnie też wprowadza w czasy renesansu w tamtejszej Hiszpanii, przytoczono nawet sposoby wymawiania poszczególnych słów ja castillo czy caballero.

El Grande – wrażenia

El Grande to świetny tytuł, który pomimo upływu 28 lat wciąż może stać obok współczesnych tytułów. Zaskoczyło mnie swoimi prostymi zasadami, które wcale nie czynią gry prostacką, wręcz przeciwnie. Rozgrywka jest wymagająca i pobudzająca umysł do planowania i kombinowania. Świetny stosunek złożoności zasad do tego, co oferuje sama rozgrywka. Podczas gry jest wiele momentów, w których trzeba się zastanowić nad ruchem. Mimo tego gra jest bardzo szybka. Widać trochę, że gra ma ponad dwie dychy na karku, patrząc na minimalizm zasad oraz właśnie czas rozgrywki. Jednak dla mnie to są same zalety! Dawno nie grałam w taki tytuł, który przy minimum skomplikowania, sprawia mi tak dużo zabawy. Dobrym rozwiązaniem okazało się również trójwymiarowe castillo, które wprowadza konieczność zapamiętywania ruchów graczy, ale również świetne doznania wizualne podczas podnoszenia bramy.

Karty akcji są sednem tej gry. Odpowiednie ich wykorzystanie to klucz do zwycięstwa. Akcje są przeróżne, nie zawsze musimy wybierać pierwsi, czasem nawet będą ostatnim, możemy sprytnie wykorzystać swoją sytuację na planszy. Podoba mi się również jednorazowość kart siły. Dzięki temu, wytężając pamięć, jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie karty mogą zagrać przeciwnicy. Choć ta sztuka jest niebywale trudna i trzeba naprawdę porządnie ograć El Grande.

Polska wersja El Grande zawiera dwa minidodatki i ulepszony (względem starego wydanie) tryb gry dwuosobowej.  „Nowa regencja” wprowadza do gry większą talię króla. W każdej turze będzie nowa karta króla. Po jednej rozgrywce z tym minidodatkiem nie chcę już wracać do podstawowej wersji. Te karty potrafią tyle namieszać. To jest cudowne. Zaginają one lekko zwyczajne zasady, dając nowe możliwości taktyki. Alternatywne karty akcji też są fajnym odświeżeniem, ale proponuję wprowadzić je po kilku, może nawet kilkunastu, rozrywkach. Drugi minidodatek to „Zmiana siły” pozwala on na modyfikację zagranych przez nas kart siły. Dzięki temu nie musimy się aż tak bardzo przejmować jednorazowością kart. Każda kart z tego minidodatku ma również specjalną zdolność, z której można skorzystać w trakcie wykonywania akcji. Te karty również wprowadzają trochę świeżości do rozgrywek. Z tymi wszystkimi wariantami gwarantuje Wam, że El Grande szybko się nie znudzi. Zwłaszcza że ten typ gry trzeba naprawdę wielokrotnie ograć, aby poznać wiele tajników strategii. Pierwsze partie pomimo zrozumienia zasad, mogą przypominać szukanie czegoś po omacku. Z każdą kolejną partią można odkryć coś nowego. To jak potoczy się partia, w dużej mierze zależy od kart akcji, te będą się często powtarzały, ale dzięki temu z każdą kolejną partią będziemy mogli lepiej przewidywać działania przeciwników.

Co do regrywalności, to trzeba przyznać, że jak to z area control bywa, El Grande nie działa zbyt dobrze na dwóch graczy. Wykorzystywana jest automa, której pionki liczą się do rozstrzyganie przewag w regionach, lecz nie jest to tak samo emocjonujące, jak z żywym graczem. Od trzech graczy jest już dobrze, a im więcej grande, tym tylko lepiej. W maksymalnym składzie robi się już ciasno na planszy. Przy okazji jest też bardzo kolorowo i ślicznie. Pięciu graczy to najlepszy skład do El Grande, jednak rozgrywki cztero- i trzyosobowe też są genialne!

Plusy
Niebanalna rozgrywka, przy bardzo łatwych zasadach.
Szybki i satysfakcjonujący czas rozgrywki.
Minidodatki w grze podstawowej.
Duża regrywalnośc i możliwość gry w wielu wariantach osobowych.
Dobra jakość wykonania komponentów i poprawa aspektów wizualnych gry.
Minusy
Doceniam kartonowe pojemniczki, jednak najlepszy byłby insert w pudełku.
Zestawienie kolorystyczne mogło być lepsze.
Występuje negatywna interakcja, może to być kłopot dla bardziej wrażliwych graczy.

Upadek Imperium

Gier, w których rozbudowujemy, tworzymy i rozwijamy swoje imperium, jest wiele. Są to wszelkie gry cywilizacyjne takie jak: Cywilizacja Poprzez Wieki, Clash of Culture, czy Civilization. Jednakże, w tej konkretnej propozycji, naszym celem nie jest ekspansja, lecz obrona naszego imperium przed upadkiem.

W grze Upadek Imperium gracze przez szereg rund konfrontują się z różnorodnymi katastrofami, takimi jak głód, powodzie czy najazdy barbarzyńców. Gra wyróżnia się poprzez zastosowanie  mechanizmu odwrotnej licytacji i długoterminowym planowaniem.

Każdy z graczy dostaje własne imperium składające się z 11 płytek lokacji. Każda niezniszczona lokacja przyniesie na koniec gry inną wartość punktową. Rozgrywka toczy się przez szereg faz. Podczas katastrofy gracze licytują się za pomocą zasobów o uniknięcie katastrofy. Gracz, który spasuje, traci lokację, ale zyskuje zlicytowane zasoby i usprawnienia. W ekonomii produkujemy i przetwarzamy zasoby, a w przemyśle odbudowujemy zniszczone miasta. Natomiast w konflikcie gracze w sekrecie licytują topory i monety. Kluczowe dla zwycięstwa będzie skuteczna ochrona jak największej liczby lokacji poprzez mądre rozdysponowanie własnymi surowcami.

 

Upadek Imperium – zawartość

Ku mojemu zaskoczeniu pudełko do Upadku Imperium jest mniejsze niż standardowe (30×30 cm). Na początku miałem obawę, że wszystkie elementy gry nie zmieszczą się w pudełku, ponieważ gdy otwierałem grę, wieczko pudełka mocno wystawało, jednak po włożeniu wszystkich elementów do podajników i insertu, wszystko pięknie się zmieściło.

W środku pudełka znajdziemy:

  • dwustronną planszę — po jednej stronie znajduje się plansza dla 2 graczy, a z drugiej strony na 3-4 graczy.
  • 44 płytki lokacji — dla każdego gracza takie same lokacje.
  • 11 kart konfliktów.
  • 88 kart katastrof — które pełnią kilka funkcji między innymi: wskazują, w której lokacji ma miejsce katastrofa i pełnią funkcje usprawnienia.
  • 12 znaczników wyczerpania.
  • 4 zasłonki graczy, w których chowamy swoje zasoby.
  • 4 znaczniki punktacji.
  • 10 znaczników gry (płomienie — wskazują, która lokacja może być zniszczona; świątynia — znacznik pierwszego gracza; klepsydra — wskazuje fazę, którą rozgrywamy).
  • 122 żetonów zasobu (zboża, topory, młotki i monety).

Gra przepięknie wygląda na stole, natomiast jej jakość wykonania jest jeszcze lepsza. Podobają mi się grafiki na kartach, jak i na planszy, które moim zdaniem są bardzo tematyczne. Karty są bardzo dobrej jakości, a żetony, jak i kafle lokacji są wykonane z grubego kartonu. Dzięki świetnej organizacji pudełka, gra może być trzymana w pionie, eliminując ryzyko pomieszania elementów, a skuteczne podajniki znacznie ułatwiają szybkie rozłożenie gry. Jedynie karty są niestandardowych rozmiarów przez co, prawdopodobnie, nie znajdziemy do nich koszulek, które przy tym tytule są niepotrzebne.

Upadek Imperium – wrażenia

W Upadku Imperium podoba mi się mechanika odwróconej licytacji. Podczas fazy katastrofy gracze dodają po jednym zasobie wskazanym na karcie. Gracz, który spasuje i nie poświęci zasobu, traci lokacje, ale otrzymuje surowce zlicytowane przez innych graczy i usprawnienie. Co jest istotne, gracze nie widzą zasobów przeciwników. Niestety, niemożliwe jest ocalenie wszystkich lokacji, a kluczowe staje się wybieranie odpowiedniego momentu do zniszczenia danej lokacji. Ze względu na ograniczoną ilość zasobów, czasami konieczne jest pasowanie, aby zdobyć nowe. Faz katastrof mamy bardzo dużo, czasami wydaję mi się, że jest ich zbyt wiele. Zamiast tylu katastrof mogłoby być więcej konfliktów. Podczas fazy konfliktów gracze w sekrecie licytują się swoimi toporami i monetami, aby pozyskiwać punkty. W kwestii konfliktów mam pewne mieszane uczucia; chociaż system licytacji dodaje pewnego smaczku, to jednak spodziewałem się bardziej bezpośrednich starć między graczami, takich jak możliwość atakowania lokacji.

Warto zaznaczyć, że Upadek Imperium nie jest zbyt skomplikowaną grą, to taki tytuł, przy którym przyjemnie spędzi się godzinę przy luźnej atmosferze. Nie ma interakcji między graczami, każdy sobie buduje, chociaż w tym przypadku niszczy swoje imperium. Nie ma w grze podstępu ani wzajemnego podkładania świń. Co mi się nie do końca podoba, ponieważ myślałem, że w tym tytule będzie dużo negatywnej interakcji. Wiem, że ktoś by mógł powiedzieć, że interakcje mamy podczas licytacji, ale to my decydujemy o zniszczeniu lokacji, a nie nasi przeciwnicy bezpośrednio wbijają nam nóż w plecy.

SKALOWALNOŚĆ

Mamy dwustronną planszę po jednej stronie znajduje się plansza dla 2 graczy, a z drugiej strony na 3-4 graczy. Co ciekawe dla dwóch graczy jest mniej rund niż na 3-4 graczy. Mnie najlepiej grało się w pełnym składzie, ponieważ były bardziej zacięte licytacje.


REGRYWALNOŚĆ

Regrywalność jest duża, zawsze zaczynamy z tym samym zestawem lokacji, ale stopniowo nasze imperium różni się od imperium przeciwników. Mamy sporą ilość kart katastrof i z nimi związanych usprawnień. Jedynie mogłoby być więcej kart konfliktów.

Plusy
Świetny koncept rozgrywki
Mechanika odwróconej licytacji
Temat gry
Świetny wygląd gry i bardzo dobre wykonanie
Cena
Minusy
Brak interakcji między graczami
Spodziewałem się bardziej wymagającej gry
Zbyt dużo katastrof

Podsumowanie

Wydawnictwo Lucky Duck Games nie przestaje wydawać świetnych gier, stale rozwijając swoje portfolio o nowe hity. El Grande zaliczyło świetne odświeżenie (genialne Castillo!) i nareszcie, out of the box, ma sensowny tryb dwu- i trzyosobowy. Upadek Imperium w ciekawy sposób podchodzi wyświechtanej już tematyki budowania swojego miasta dając powiew świeżości.

Pora zakończyć (po raz kolejny) artykuł o grach Lucky Duck Games. Jeśli Wam jednak mało, zachęcamy do przeczytania pozostałych materiałów z tej serii!

Dziękujemy wydawnictwu Lucky Duck Games za możliwość sprawdzenia i zaprezentowania gier!

Podobne wpisy GE3Ka

Smoki z głębin to abstrakcyjna gra rodzinna. Naszym zadaniem będzie układanie smoków na planszy, usuwanie znaczników piratów oraz kontrola Morskich Królestw.

Bonsai to najnowszy abstrakt od FoxGames. Sprawdźmy, czy hodowanie kartonowego drzewka relaksuje tak samo jak dbanie o prawdziwą zminiaturyzowaną roślinę!