Slajd powitalny

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉

Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉
Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Recenzja: Marvel United: Spider-Geddon
Przeczytaj najnowszy wpis GE3Ka
Recenzja: Marvel United: Spider-Geddon

Najnowsza recenzja do poczytania 😉

Aleplanszówki
Polecamy jeden z najlepszych
sklepów internetowych dla geeków.
poprzedni slajd
następny slajd

Recenzja
Brass Birmingham
— czy warto czekać na powrót króla?

Mateusz Tabędzki

07/05/2024

Brass Birmingham powraca na sklepowe półki po dosyć długiej niedostępności. Czemu gra z czołówki rankingów nie była do kupienia w normalnej cenie? Zmienił się nasz rodzimy wydawca tego tytułu, zamiast Phalanxa na pudełku znajdziemy teraz logo wydawnictwa Rebel. Oczywiście tytuł można było kupić z drugiej ręki, jest też on niezależny językowo, więc czekania można było uniknąć.

W niniejszej recenzji postaramy się odpowiedzieć na pytanie;  czy warto czekać na taki tytuł jak Brass? Dlaczego gra znajduje się na szczytach rankingów gier planszowych, a wszystko to w oparciu o własny egzemplarz gry, jeszcze z logiem wydawnictwa Phalanx. Z tego miejsca chciałbym również ogłosić, że rozpoczyna się nasz mały projekt na 2024, czyli publikowanie recenzji gier z topki serwisu Planszeo. Zobaczymy jak nam pójdzie, a póki co, zapraszam do lektury recenzji gry Brass Birmingham.

Zawartość gry
Brass: Birmingham

Nie wiem jak was, ale mnie zaskoczyła wielkość pudełka, zwłaszcza że spis elementów wskazywałby raczej na coś większego. Można się nawet pokusić o to, że Brass Birmingham to gra kompaktowa. Ale pomijając żarty, zajrzyjmy do pudełka:

🔸 duża dwustronna plansza, strona dzienna i nocna
🔸 4 planszetki graczy, opisane na nich jest to gdzie leży dany kafelek
🔸 180 kafelków budynków, po 45 gracza, w 4 różnych kolorach
🔸 56 żetonów połączeń rzecznych/kolejowych  (po 14 na gracza)
🔸 12 żetonów dla graczy (po 3 dla każdego – postać, dochód, punkty)
🔸72 karty (miasta, zakłady i jokery)
🔸 63 surowce (węgiel, żelazo oraz beczki piwa)
🔸77 monet o różnych nominałach
🔸żetony kupców, karty pomocy oraz instrukcja

Bardzo fajnie, że nie kupujemy tu powietrza, chociaż nie ma co ukrywać. Liczba elementów przytłacza, setup gry jest długi, a insert wskazany. Mozolne układanie żetonów na planszetkach jest uciążliwe, gdy mamy samemu przygotować grę dla czterech graczy, na przykład podczas wydarzeń planszowych. Elementy gry są wykonane w ciemnej tonacji, pasującej do zadymionych klimatów industrialnych. Stosunek jakości do ceny jest jak najbardziej odpowiedni.

Skrót zasad gry
Brass: Birmingham

Gra posiada ocenę trudności 3.88/5 w skali BGG i mogłaby się wydawać trudnym tytułem, jednak trzeba na to spojrzeć z dwóch perspektyw i o tym będzie ten akapit.

Brass Birmingham toczy się przez dwie duże rundy, erę kanałową i erę kolejową, a każda z nich rządzi się trochę innymi zasadami. Ważnym aspektem jest także porządkowanie planszy pomiędzy dwoma erami, mamy tu także punktowanie, które powtórzymy również na koniec gry.

Każdy z graczy ma swoją planszę i elementy gracza, mam tu na myśli kafle zakładów i dwustronne żetony połączeń, to one zapewnią nam punktowanie i to te elementy będziemy wykładać w trakcie gry na planszę główną. Będziemy produkować żelazo, węgiel i piwo, a następnie je wykorzystywać do dalszego rozwoju i zdobywania punktów zwycięstwa.

Tura gracza jest dosyć prosta, dlatego pod względem tego, co robimy w swojej kolejce, Brass Birmingham nie jest grą trudną, natomiast w kontekście właściwych wybórów, dostosowywania się do sytuacji na planszy oraz rozwijania swojego imperium przemysłowego – tutaj już jest trochę inaczej.

Jakie akcje może wykonać gracz w swojej turze? Mamy ich 6 oraz spasowanie, chociaż to bardzo wyjątkowa sytuacja, ale jak najbardziej możliwa do zrealizowania. Wybieramy 2 różne lub 2 te same:
– budowa
po opłaceniu kosztu, umieszczamy jeden ze swoich zakładów na planszy
– rozbudowa sieci
umieszczamy żeton połączenia (rzeczny lub kolejowy, w zależności od ery)
– rozwój
odrzucamy maksymalnie 2 zakłady ze swojej planszy (dostęp do lepszych)
– sprzedaż
po opłaceniu kosztu (w piwie) obracamy na planszy nasze kafelki
– pożyczka
cofamy swój znacznik przychody, ale bierzemy z banku 30 monet
– rozpoznanie
wymieniamy dwie karty na ręce na jokery

Po krótkim opisaniu akcji pojawią się na pewno pytania odnośnie tego, po co obracamy kafelki zakładów na planszy lub o co chodzi z kartami, bo faktycznie jakieś karty tu mamy, tylko co one przedstawiają?

W grze Brass Birmingham zagrywamy i dobieramy karty miast i zakładów, ale tylko podczas akcji budowy ma znaczenie, jaką kartę zagrywamy (budujemy w konkretnym miejscu lub konkretny budynek), dlatego czasem dobrze jest dobrać jokery, aby móc zbudować tam, gdzie chcemy, a karty nam nie idą.

Obracanie żetonów zakładów jest kluczową mechaniką w tej grze, ponieważ to obrócone kafelki dają nam punkty oraz zwiększają natychmiastowo dochód otrzymywany w trakcie gry. Ale w ten temat nie będę się zagłębiał,  miało to być w końcu skrót zasad. Jeszcze o tym wspomnę w dalszej części recenzji 😉

Mechaniki i regrywalność
w grze Brass: Birmingham

Mechaniki
W Brass Birmingham znajdziemy fajne mechaniki, między innymi popularne zarządzanie ręką, ale też flagową dla jednego z autorów (Martin Wallace) pożyczkę. Jak jest pożyczka, to jest też oczywiście i dochód, wszystko obraca się wokół zasobów, nie tylko złota, ale i żelaza oraz węgla, które są do kupienia ze wspólnego rynku. Ten tytuł to bez wątpienia gra ekonomiczna, bez odpowiedniego zaplanowana wydatków, będziemy zmuszeni wziąć pożyczkę, ale trzeba zaznaczyć, warto! Zamiast jej oddawania, spadamy na dochodzie, jednak dzięki zdobytym funduszom możemy to szybko nadrobić, a nawet wyjść na plus. Nie bójcie się brać pożyczek! To chyba główne hasło Brass Birmingham.

Popularny Network and Route Building to również mechanika, którą znajdziemy w wielu popularnych i topowych tytułach, takich na przykład jak Terra Mystica, Projekt Gaja czy Barrage, do którego często porównywany był Brass Birmingham. Pytanie. co lepsze pojawiało się tak często, jak w przypadku Azula i Sagrady. Budowanie sieci połączeń w swoim imperium to ważna sprawa w wielu grach ekonomicznych. Ale w obu grach na literę B ma to zupełnie inne znaczenie i działa na innych zasadach. Ważne jest co innego, taka mechanika daje nam poczucie rozwoju, że nasze działania mają cel i już za chwilę odpalimy dzięki temu fajną akcję, dającą nam dużo zasobów, pięniedzy czy punktów zwycięstwa.

W grze mamy jeszcze mechanikę zmiennej kolejności graczy w rundzie, gdy wszyscy wykonają swoją turę, w nowej rundzie zmienia się kolejność w zależności od wydanych funduszy. Ten, kto wydał ich najmniej, będzie pierwszy, a może to być kluczowa sprawa. Ponieważ w swojej turze robimy dwie akcje, będąc ostatnim w jednej rundzie i pierwszym w kolejnej, zdarzy nam się wykonać cztery akcje pod rząd, a reszta graczy może tylko obserwować jak odpalamy fajne combo. Bez wątpienia Brass Birmingham wymaga starannego planowania tego co robimy.

Najfajniejszą mechaniką jest flipowanie żetonów zakładów, czyli obracanie ich na druga stronę, na tą, która zapewnia nam dochód i punkty. Mamy dwa rodzaje kafelków; produkujące surowce (żelazo, węgiel oraz piwo) oraz zakłady produkcyjne (manufaktury, przędzalnie i garncarnie). Na te pierwsze, w momencie zbudowania, kładziemy kosteczki danego surowca, a gdy zostaną wykorzystane, obracamy kafelek. Te drugie natomiast, obracamy w momencie akcji sprzedaży, wydając piwo do obrócenia kafelka, w efekcie możemy obrócić dwa kafelki (browar oraz dany zakład), a nawet więcej! Brass Birmingham wymaga więc odpowiedniego wytwarzania i wydawania surowców, aby obrócić kafle i dzięki nim zwiększać dochód oraz nasze punkty zwycięstwa.

Regrywalność
Gra jest dla od 2 do 4 graczy i to co zmienia się w zależności od liczby grających to talia kart. Usuwamy część z nich, wyłączając tak jakby kawałek mapy, jednak sama plansza się nie zmienia i wciąż można rozbudować w dowolnym kierunku swoje imperium. Gramy również inną liczbe rund, mamy tu odpowiednio 10/9/8 dla 2/3/4 graczy w każdej erze. Nie wpływa to aż tak na różnice w rozgrywce, bo mimo że w więcej osób mamy mniej tur i akcji, to wspólnie się napędzamy. Odczułem to dosyć mocno podczas ostatniej rozgrywki, ale o tym będzie więcej we wrażeniach poniżej.

Co do regrywalności trzeba jeszcze spojrzeć z perspektywy samego znudzenia rozgrywką, różnorodnych strategii, ustawień początkowych, doboru kart z talii. Oczywiście można mieć co rundę podobną strategię, ale mnogość opcji oraz interakcja z innymi graczami, każe nam modyfikować nasze założenia praktycznie z rundy na rundę. Duży wpływ ma to, w której części mapy otrzymamy karty miast, a także jakie karty zakładów mamy na ręku. Jednak ciężko w Brassie o dwie identyczne rozgrywki, mamy tu duże pole do popisu jeśli chodzi o kafelki budynków, ja mam za sobą kilkanaście partii w ten tytuł i zupełnie nie czuję znużenia grą. Jest pewna strategia, która mogłaby się wydawać lepsza niż inne, bardzo sensowna i dająca dużo punktów… ale nie zawsze podejdą odpowiednio karty, a przeciwnicy pozwolą na realizację założonego planu!

Wrażenia z rozgrywek
w grę Brass: Birmingham

Poprzednie akapity nie do końca przedstawiały moje odczucia wobec tego topowego hitu, a raczej skupiałem się na przedstawieniu wam, czym jest Brass Birmingham i dlaczego może podobać się ludziom. Czas więc na moje wrażenia z rozgrywek w ten tytuł.

Dla mnie jest to bez wątpienia jedno z ulubionych euro, w jakie przyszło mi grać. Warto tu jednak zaznaczyć, że raczej jestem fanem Area Control, a tytuły ekonomiczne nie wiodą prymu na moich półkach. Oczywiście lubię i posiadam takie gry jak Barrage, Teotihuacan, Zamki Burgundii, Alchemicy czy Everdell, ale za to nigdy nie zostanę fanem Terraformacji Marsa. Każdy z nas jest inny, więc i opinia i odczucia z gry, mamy różne. Miejcie to na uwadze czytając ten i inne teksty w internecie.

Brass Birmingham to tytuł, który daje dużo satysfakcji, mam pewne podejrzenia, że gry, które nagradzają graczy w każdej rundzie (przykładowo punktami, jak na przykład Zameczki), są bardzo popularne i podobają się graczom. Lubimy dostawać bonusy, ale bardziej od bonusów, lubimy robić fajne combosy, które działają i generują dodatkowe monety czy surowce.

Z drugiej strony takie gry potrafią frustrować, nie podejdzie nam karta, ktoś inny zajmie pole, zrobi akcję przed nami i cały plan w łeb. Na planszy bywa ciasno, losowość wynikająca z otrzymywanych kart potrafi dać w kość, nawet jeśli możemy dobrać jokery, bo to przecież “zmarnowana” akcja, którą wolimy zrobić coś innego. Mamy tu więc trochę negatywnej interakcji, ponieważ możemy sobie podbierać z planszy zasoby, ale też zajmować budynki czy połączenia. Jak na grę euro, to całkiem dużo w sumie.

Brass Birmingham to jednak też gra kooperacyjna! Dobrze słyszycie, też mnie to mocno uderzyło przy jednej z rozgrywanych partii. Gdy zobaczyłem na planszy, że pozostała trójka graczy zajmuje i ściska się w jednej części planszy, a ja buduję sam w drugiej, myślałem, że będzie łatwo i przyjemnie. Oj jak bardzo się myliłem! Okazało się, że wykorzystywanie innych graczy, ich budynków, połączeń, surowców jest ważne, wręcz kluczowe do rozwoju, do wspólnego rozwoju. Podobne odczucie miałem w sumie podczas grania w Barrage, ale też nie każda gra oferuje możliwość wykorzystywania tego, co tworzą inni gracze.

Czy jest coś, co mi się nie podoba w grze z czołówki rankingów planszowych? Zdecydowanie przytłacza mnie mnogość zakładów do zbudowania, głównie manufaktur, przędzalni i garncarni. Nie wiem jeszcze jak na to grać, głównie skupiałem się na żelazie i budowaniu połączeń. Wkurza mnie też trochę kolorystyka kart, potrzeba mocnego światła, aby nie pomylić się co, gdzie możemy postawić. Rozumiem zamysł i stworzenie klimatu, ale już nie raz pomyliłem się odnośnie kart miast. Są one oczywiście podzielone na sektory, niewątpliwie to pomaga je znaleźć na mapie, ale mi nazwy angielskie zdarza się dosyć często pomylić między sobą.

Podsumowanie Brass: Birmingham

Brass Birmingham powraca na sklepowe półki, czy warto było czekać na pozycję z pierwszego miejsca rankingu BGG? Jest to bez wątpienia gra wybitna, która jednak nie podejdzie każdemu. Nie ma gry idealnej, chociaż z mojej perspektywy ciężko jest doszukiwać się minusów. Mechaniki wzajemnie się spinają, wszystko jest przemyślane i działa, nawet kolorystyka tu pasuje, mimo że wielu osobom się nie podoba. Może więc dlatego mamy do wyboru dwustronną planszę, ciemną i jasną, przydałoby się to samo dla kart.

Przypominam, że tym wpisem chcemy zapoczątkować serię recenzji topowych gier z rankingu Planszeo (aktualnie Brass spadł z 1 na 2 miejsce), także mamy nadzieję, że zostaniecie tu z nami, a już niedługo kolejna wysoko oceniania gra pojawi się w serwisie.

Plusy
Kompaktowość pudełka
Dobra jakość i wykonanie
Ciekawe mechaniki
Klimat, jak na euro 😉
Wiele dróg do zwycięstwa
Dobrze pali zwoje mózgowe 😉
Dużo interakcji między graczami
Minusy
Dwie strony planszy mogłyby się chociaż trochę różnić od siebie, zwiększjąć regrywalnośc
Kolorystyka nie przypasuje każdemu, trochę zbyt ciemna jednak
Pierwsza partia może być po omacku, gra niezbyt wybacza błędy
Dużo różnych budynków, których nie postawimy, trochę pozostawia to pewnego rodzaju niesmak?

Ranking najlepszych gier zobaczysz na Planszeo!
Zerknij na ofertę w naszym lokalnym sklepie partnerskim Aleplanszówki!

Komentarze

Podobne wpisy GE3Ka

Marvel United powraca, przedstawiając nam tym razem garść Spider-Manów z różnych uniwersów! Sprawdźmy, czy gra nadal bawi, tak jak bawiły poprzednie odsłony!

Dice&Bones nie przestaje wydawać fajne tytuły. Sprawdźmy zatem jak wypada boop. – mała, niepozorna gra dwuosobowa o wykładaniu kotów na kołderce!