Slajd powitalny

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉

Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉
Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Recenzja: Wsiąść do Pociągu: Paryż — miasto świateł
Przeczytaj najnowszy wpis GE3Ka
Recenzja: Wsiąść do Pociągu: Paryż — miasto świateł

Najnowsza recenzja do poczytania 😉

Aleplanszówki
Polecamy jeden z najlepszych
sklepów internetowych dla geeków.
poprzedni slajd
następny slajd

Recenzja: Kryptyda — czy zdołasz ją odnaleźć

Katarzyna Olech

13/07/2023

Kryptyda za granicą pojawiła się już w 2018 roku. Zyskała bardzo dobre opinie i wdarła się do czołówki rankingu gier dedukcyjnych. Za sprawą wydawnictwa Lucrum Games możemy cieszyć się grą w rodzimym języku.

W Kryptydzie każdy z graczy wciela się w kryptozoologa, mającego jedną wskazówkę o lokalizacji tajemniczego stworzenia. Podczas rozgrywki będziemy zadawać pytania o miejsce pobytu Kryptydy. Dzięki odpowiedzi naszych współgraczy spróbujemy rozwikłać sekretne położenie nieuchwytnego stwora. Postaraj się zatem jak najwięcej uzyskać dzięki wiedzy innych, tym samym nie ujawniać zbyt wiele własnych informacji.

Czy po Niepożądanych gościach i Poszukiwaniu Planety X, polski rynek planszówkowy potrzebuje jeszcze Kryptydy? Przekonajcie się sami! Zapraszam do recenzji! 🙂

Co znajdziemy w środku?

Gdy pierwszy raz wzięłam do rąk pudełko Kryptydy, pozytywnie zaskoczył mnie jej ciężar. W środku znajdziemy sporo drewnianych elementów, a cała zawartość gry prezentuje się następująco:

  • 6 ponumerowanych kafli mapy,
  • 4 głazy narzutowe,
  • 4 opuszczone szałasy,
  • 1 pionek,
  • 5 zestawów znaczników graczy (kostki i dyski w 5 różnych kolorach),
  • 5 manuałów,
  • 54 karty,
  • instrukcję.

Kafle mapy oznaczone są numerami, dzięki czemu łatwiej jest przygotować rozgrywkę. Na pojedynczym kaflu widnieją sześciokątne pola z pięcioma rodzajami terenu: akwenami, górami, lasami, bagnami i pustyniami. Głazy narzutowe i opuszczone szałasy to obiekty znajdujące się na planszy i będące odniesieniem we wskazówkach przekazanych graczom. Za pomocą pionka wyznaczamy pole, o które chcemy zapytać przeciwnika.

Rozgrywka nie byłaby możliwa bez 5 zestawów manuałów. To w nich zawarte są wskazówki, którymi kierują się gracze podczas poszukiwań Kryptydy. Każdy gracz dysponuje również swoim zestawem drewnianych znaczników: kostek i cylindrów. Karty przedstawiają układ planszy oraz wyznaczają numer wskazówki w manuałach dla odpowiedniej liczby graczy. Instrukcja jest napisana w przystępny sposób z opisem każdego rodzaju podpowiedzi oraz z zasadami wariantu dwuosobowego.

Zasady i mechanika w Kryptydzie

Przygotowanie rozgrywki w Kryptydę rozpoczyna się od wyboru karty. Na niej przedstawione jest początkowe ustawienie planszy. Następnie w zależności od liczby graczy przydzielane są odpowiednie manuały. Każdy z uczestników otrzymuje informację, pod którym numerem znajduje się ich indywidualna wskazówka na tę partię.

W pierwszych akcjach każdy z graczy, po kolei, kładzie po 1 kostce w miejscu, w którym według ich wskazówki, nie ma Kryptydy. Gdy każdy położy 2 kostki, rozpoczyna się pełnoprawna tura gracza. Bierze on pionek i stawia go na jednym z pól na mapie. Następnie gracz wyznacza jednego z przeciwników, ten kładzie na wskazanym polu:
• kostkę, jeśli według jego wskazówki, Kryptydy nie może tam być,
• dysk, jeśli według jego wskazówki, to może być kryjówka Kryptydy.

Jeśli gracz położył kostkę, również gracz zadający pytanie musi położyć kostkę na jednym z pól, które według jego wskazówki, nie jest siedliskiem Kryptydy. Gracz po lewej od pytającego zabiera pionek i stawia na polu, następnie znów wskazuje gracza, który używając elementów w swoim kolorze, odpowie mu, czy na tym polu obecność Kryptydy jest możliwa.

Odpowiedzi są jawne dla wszystkich. Na podstawie własnych wskazówek i nowych elementów pojawiających się na planszy, gracze analizują zdobyte informacje i starają się rozszyfrować wskazówki innych oraz odnaleźć to jedno pole, na którym rzeczywiście znajduje się Kryptyda.

Gdy, ktoś podejmie się przeszukania pola, kładzie na nim pionek i oznajmia, że według niego tu jest lokacja Kryptydy. Musi to być też miejsce, które pasuje do jego wskazówki i umieszcza tam swój dysk. Następnie każdy z pozostałych graczy, rozpoczynając od tego po lewej, kładzie na wskazanym polu dysk lub kostkę (zgodnie z wcześniej omawianymi zasadami). Jeśli każdy z graczy położy dysk, gracz, który wskazał to miejsce, zostaje zwycięzcą. Jeśli choć jedna osoba położy kostkę. Nikt więcej nie dokłada elementów. Gracz pytający kładzie gdzieś na planszy kostkę i kończy turę.

Grę wygrywa gracz, który bezbłędnie wskaże położenie Kryptydy.

Skalowalność i regrywalność

Skalowalność
W Kryptydę najlepiej grało mi się w trzy i cztery osoby. Przy pięciu graczach mija dużo czasu, zanim tura do nas wróci oraz w tym czasie pozyskuje się bardzo dużo informacji. Między pierwszą a drugą moją turą, na planszy pojawią się 4 nowe informacje. To sprawia, że jeśli ja tego nie rozwiążę w tej turze, kolejnej tury może już nie być, bo z każdym kolejnym graczem, pojawia się coraz więcej informacji. Gra w pięć osób prowokuję do ryzykowania w poszukiwaniu Kryptydy. Przy czterech graczach również między własnymi turami dostajemy dużo informacji, jednak jest to na tyle mniej odczuwalne, że lepiej mi się gra w tym składzie. Najlepszą opcją jest jednak rozgrywka trzyosobowa. Wtedy rozpoczyna się prawdziwy pojedynek umysłów.

Wariant dwuosobowy – w tym wariancie, który został dodany specjalnie dla par chyba 😉 mamy po dwie wskazówki, czyli gramy trochę tak jak w rozgrywce 4-osobowej. Niby nieduża zmiana, musimy sprawdzać swoje obie wskazówki i według nich rozpatrywać pola i to czy kładziemy tam kostkę, czy dysk. Jednak wprowadza to lekki chaos i można się łatwo pomylić. Przypomina to trochę zarządzanie dwoma postaciami w kooperacjach, niby można, ale bywa to uciążliwe. Musimy tak jakby podwójnie wytężać mózg, sprawdzać, czy pytanie pasuje do jednej wskazówki, obu, a może żadnej. Mam wrażenie, że tracimy trochę fun z rozgrywki gdy staramy się podwójnie skupić na niepomyleniu się w dawaniu informacji drugiemu graczowi.

Regrywalność
Regrywalność Kryptydy jest ogromna. Na każdej z 54 kart są wskazówki dla trzech układów graczy, co daje 162 róże miejsca położenia Kryptydy. Poza tym, gdy wyczerpiemy każdą opcję, możemy poszukać większej liczby zagadek na stronie internetowej: www.playcryptid.com. Jednak bądźmy szczerzy, mało kto zapamięta układy położenia Kryptydy, więc myślę, że spokojnie gracze mogą rozgrywać te same karty układów, po kilku dniowej przerwie. Wpływ na regrywalność mają również karty z trudniejszej wersji, które wprowadzają zaprzeczające wskazówki, które mocniej “lasują” mózg. Zachęcam do dobrego zapoznania się z podstawowymi wskazówkami, zanim zaczniecie rozgrywkę z tymi zaawansowanymi.

Wrażenia z rozgrywki

Pierwsza rozgrywka w Kryptydę była dla mnie błądzeniem po omacku, można nawet mieć wrażenie, że to kooperacja i wspólnie polujemy na tytułowego potwora. Chwilę zajęło mi zrozumienie, o co tak naprawdę chodzi i rozszyfrowanie taktyki umiejscawiania pionka na planszy. Z każdą kolejną rozgrywką Kryptyda coraz bardziej przypadała mi do gustu.

Wielką zaletą Kryptydy jest prostota zasad. Grę tłumaczy się w dwie minutki, a „kminienia” nad planszą jest całkiem sporo. Wszystko jest jasne, gdyż jedyne informacje, które musimy rozumieć, to dana nam wskazówka. Oczywiście, trzeba również wytłumaczyć, czym są cylindry, czym kostki, jakie są rodzaje terenów i typy obiektów oraz należy przedstawić przykładowe podpowiedzi, gdyż ich zrozumienie, a następnie analizowanie, jest sednem gry.

Podczas rozgrywki towarzyszy graczom uczucie rozwiązywania zagadki Nie powiem, żeby Kryptyda była klimatyczną grą. Wcale nie czuję, że jestem kryptozoologiem i przeszukuję lądy, w nadziei na znalezienie mitycznego stworzenia. Co to, to nie. Jednak podczas gry rozwiązujemy łamigłówkę i próbujemy odnaleźć jedyne, słuszne rozwiązanie tej zagadki. Najlepszą częścią tego logicznego zadania jest współpraca z innymi. Wszystko, na czym się opieramy, jest uzależnione od naszych przeciwników. Oni muszą mówić prawdę i chcą odnaleźć Kryptydę równie mocno, jak my. Dlatego, tak bardzo satysfakcjonujące jest, gdy dajemy im odpowiedzi, które nie przybliżają ich do rozwiązania. Ogromną częścią gry jest zadawanie odpowiednich pytań, odpowiednim ludziom oraz ujawnianie jak najmniejszej liczby własnych informacji.

Wykonanie Kryptydy, choć jest minimalistyczne, mi bardzo przypadło do gustu. Uwielbiam drewniane znaczniki. Bardzo odpowiada mi kolorystyka, chociaż odbiega ona trochę między skryptami ze wskazówkami a elementami danego gracza. Jedynie kafle mapy mogłyby być grubsze, ale to zwiększyłoby ciężar i koszt egzemplarzy, a na dobrą sprawę, ważniejsza jest czytelność tej planszy niż grubość i trwałość. Co do czytelności to jedynie gracze mogą mieć problem z terytorium niedźwiedzia i pumy. Idzie się tego nauczyć oraz zawsze można skorzystać z opisu symboli, jednak na pierwszy rzut oka nie jest to intuicyjne i może wprowadzać nowych graczy w błąd. Manuały również mogłyby być wykonane z grubszej tektury, dzięki czemu bardziej przypominałyby książkę, a nie ulotkę. To najważniejszy element gry i powinien być w jakiś sposób zabezpieczony przed rozdarciem, czy zamoknięciem.

Bardzo podoba mi się również możliwość zwiększenia poziomu trudności w Kryptydzie. Gdy złapiemy bakcyla i będziemy w stanie dość szybko rozpoznawać wskazówki współgraczy, zawsze możemy sięgnąć po karty z czarną obwódką, czyli te zaawansowane. Mogą odnosić się do treści wskazówek negujących położenie Kryptydy. Przykładowa treść takiej podpowiedzi może brzmieć: Kryptyda nie znajduje się w lesie ani w górach. Niby nic trudnego, jasna informacja, jednak podczas gry, gdy trzeba co chwilę przestawiać swój umysł ze wskazówki twierdzącej na przeczącą, robi się niemały galimatias i mózg paruje!

Podsumowanie gry Kryptyda

Kryptyda jest świetną grą dedukcyjną. Śmiało może konkurować na rynku jednocześnie z Niepożądanymi gośćmi czy Poszukiwaniem planety X, gdyż daje nieco inny rodzaj rozgrywki i sposób kombinowania. W grze jest położony duży nacisk na współpracę, zachowując wciąż realia gry rywalizacyjnej i wyścigowej.

Kryptydę polecam każdemu, żeby choć raz spróbował zagrać. Gra jest dość specyficzna i nie wszystkim może się spodobać. Jednak Kryptyda jest na tyle prosta w zasadach i szybka, że z całą pewnością znajdzie swoją rzeszę fanów. Na pewno warto zwrócić na nią uwagę, jeśli uwielbiacie łamigłówki i inne gry dedukcyjne. Pamiętajcie również, że Kryptyda lepiej sprawdza się w gronie 3+ graczy niż w dwójkę, a trybu solo  nie posiada.

Plusy
Ładna oprawa graficzna.
Bardzo proste zasady, przekładające się na niebanalną rozgrywkę.
Ogromna regrywalność.
Możliwość gry ze strony internetowej.
Solidne wykonanie i niska cena jak za taką jakość komponentów
Minusy
Gra średnio działa na dwie osoby i nie ma trybu solo
W maksymalnym składzie długo czekamy na swoją turę i przez jedną rundę pozyskuje się bardzo dużo informacji.
Trochę brak klimatu poszukiwania i eksploatacji terenów
Rozbieżna kolorystyka manuałów i znaczników

Dziękujemy Wydawnictwu Lucrum Games  za przekazanie egzemplarza do recenzji!
Porównaj oferty i dowiedz się więcej  o grze w serwisie Planszeo

Komentarze

Podobne wpisy GE3Ka

Wsiąść do Pociągu: Paryż to nowa kompaktowa odsłona znanej serii gier. Tym razem przenosimy się do stolicy mody, miasta świateł. Witamy w Paryżu 😉

Zapraszamy do przeczytania artykułu o dwóch małych, rodzinnych grach karcianych: Orzeszki ze ścieżki od Naszej Księgarni oraz DING! i pozamiatane od Egmontu.