Slajd powitalny

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉

Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉
Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Recenzja: Azul: Letni Pawilon
Przeczytaj najnowszy wpis GE3Ka
Recenzja: Azul: Letni Pawilon

Najnowsza recenzja do poczytania 😉

Aleplanszówki
Polecamy jeden z najlepszych
sklepów internetowych dla geeków.
poprzedni slajd
następny slajd

Recenzja:
Dracula vs Van Helsing — Gotycki pojedynek

Kryspin Kras

04/02/2024

Niech pierwszy rzuci czosnkiem ten, który nie kojarzy hrabiego Draculi czy genialnego doktora Van Helsinga. Ich starcie opisane jeszcze pod koniec XIX wieku w powieści Brama Stokera na stałe wpisało motyw przebijania wampirzego serca osinowym kołkiem. Popkultura szerokimi garściami czerpie po dziś dzień z tego dzieła, czego efektem jest między innymi omawiana tutaj najnowsza, pojedynkowa. gra dla dwóch osób od wydawnictwa MudukoDracula vs Van Helsing. Spójrzmy więc, czy warto się tym tytułem zainteresować!

Dracula vs Van Helsing – zawartość

Pierwsze co rzuca się w oczy po obcowaniu z pudełkiem gry Dracula vs Van Helsing to naprawdę wysoka jakość wykonania komponentów. Już samo pudełko jest niezwykle przemyślane ze świetnym motywem, który zawsze cieszy – część komponentów schowana jest pod… trumną/skrzynią z ziemią, w której to Dracula przybył do angielskiego Whitby! Świetny patent.

32 karty, którymi operujemy w czasie gry są grube, tekturowe (grubość mniej więcej taka jak kafelki Gejsz w grze Gejsze). Drewniane podstawkim, na których wykładamy wspomniane wyżej karty, są duże, ciężkie i solidne, pociągnięte ładnym kolorem pasującym do reszty komponentów oraz skromnym, małym logo gry. Trochę dziwne, że znajduje się ono po przeciwnej stronie podstawki, twarzą do przeciwnika, a nie do nas. Mała planszetka jasno podzielona na pięć sektorów ze sprytnie wbudowanym torem rund spokojnie wystarcza do celu, do jakiego została stworzona – umieszczenia na niej na starcie gry 20 dwustronnych żetonów ludzi, którzy, wielce prawdopodobnie, w czasie gry zostaną obróceni na drugą stronę – wampirzą. Druga planszetka, którą kładziemy obok planszy, również jasno spełnia swoje zadanie determinowania obecnej siły kolorów i atutu. Kończąc kącik tekturowy, wypada mi jeszcze wspomnieć o małych, żetonach punktów życia hrabiego Draculi, które są odrobinę za małe jak na mój gust i o czterech żetonach kolorów do umieszczania na planszetce siły kolorów. Całość dopełnia mały, uroczy, drewniany znacznik okrętu służący do zaznaczania obecnej rundy rozgrywki.

Pomijając solidne wykonanie, Dracula vs Van Helsing okraszony jest niezwykle klimatycznymi grafikami pociągniętymi specyficzną kreską, które kojarzą się z czymś mrocznym, odległym, niepokojącym. Idealnie pasujące do gotyckiego klimatu powieści, na której opiera się gra.

Dracula vs Van Helsing - rozgrywka

Dracula vs Van Helsing to pojedynkowa gra dla dwóch graczy, gdzie każda ze stron wciela się w jedną z tytułowych postaci. Celem Draculi jest zamienienie czterech ludzi w wampiry w jednej z pięciu dzielnic, a Van Helsing w tym czasie próbuje go przed tym powstrzymać, jednocześnie starając się zdać mu określoną ilość śmiertelnych ciosów osinowym kołkiem. Wszystko to dzieje się na koniec danej rundy, podczas którego gracze porównują kolory i wartości swoich kart w poszczególnych dzielnicach. Jeśli w danej dzielnicy wygrywa Dracula – przekręca on jeden z żetonów ludzi w tej dzielnicy na stronę z wampirem, a jeśli Van Helsing – zabiera przeciwnikowi jeden znacznik życia.

W swojej turze gracz dobiera nową kartę ze stosu dobierania i decyduje: czy odrzuca właśnie dobraną, czy zamienia ją z inną, już przypisaną kartą do dzielnicy i tą zamienioną odrzuca. W obu przypadkach gracz musi, o ile to możliwe, aktywować zdolność odrzuconej karty. Te zdolności przypisane są do konkretnych wartości od 1 do 8 i m.in. mamy odsłonięcie karty przeciwnika, zamianę miejscami swoich kart (tych nigdy nie wolno w żaden inny sposób przemieszczać!), wymiana pojedynczej karty z kartą przeciwnika i tak dalej. Gra trwa, dopóki jeden z graczy nie aktywuje zdolności karty nr 8 – natychmiastowe zakończenie rundy, lub gdy któryś z graczy, zamiast dobierać karty – spasuje. Wówczas przeciwnik ma swój ostatni ruch i runda dobiega końca, po czym następuje sprawdzenie dominacji w każdej z pięciu dzielnic. Jeśli w dowolnym momencie w jednej z nich będą cztery wampiry – gra się natychmiast kończy zwycięstwem Draculi. Jeśli Van Helsing zada ostatni cios hrabiemu – wygrywa profesor.

Każda gra w Dracula vs Van Helsing jest inna ze względu na losowy dobór kart i inaczej ustawione początkowe siły kolorów. Gra przez to zmusza nas do przyjmowania różnych taktyk i bacznego obserwowania ruchów przeciwnika. Dodatkowo czas gry jest na tyle krótki, a rozgrywka tak intensywna, że bardzo łatwo wpaść w sidła “jeszcze jednej rozgrywki”.

Dracula vs Van Helsing - wrażenia

Może to jeszcze nie wybrzmiało, ale jestem zauroczony grą Dracula vs Van Helsing. Jest to niezwykle mała i sprytna karcianka (tekturcianka?), gdzie do samego końca rundy nie wiadomo do końca, kto wygra w danej dzielnicy. Są tu emocje, jest taktyka. Jest też mimo wszystko odrobina (a nawet spora dawka) losowości, bo jak nam początkowe karty nie siądą, to ciężko się wybić z dołka. Ale to absolutnie nie przeszkadza, bo gra jest szybka i człowiek ma od razu ochotę na rewanż. Szalenie bardzo podoba mi się prezentacja gry, jakość jej komponentów, warstwa graficzna. Trochę przeszkadza mi używanie tych drewnianych podstawek, ale jestem świadomy, że gra bez nich byłaby dużo trudniejsza do ogarnięcia.

Nie mogę nie porównać jej do dość podobnej gry – Jekyll i Hyde. Ta jest faktycznie stricte karcianką z mechaniką tricktakingu i choć początkowo uważałem ją za grę lepszą niż omawianą tu pozycję, tak z czasem bardziej zacząłem doceniać rozgrywkę Dracula vs Van Helsing. W Jekyll i Hyde często miałem wrażenie, że gra jest średnio zbalansowana, że zdecydowanie łatwiej wygrać Hydem, plus losowość dawała się dużo mocniej we znaki niż w Dracula vs Van Helsing.

Podsumowanie

Dracula vs Van Helsing to, powiem raz jeszcze, świetna i dynamiczna gra pojedynkowa, która może nie zawładnęła moim światem (w kategorii pojedynkowych gier u mnie nadal na zaszczytnym miejscu 7 Cudów Świata: Pojedynek), ale bardzo, ale to bardzo mi się spodobała i zdecydowanie będę często po nią sięgać. Serdecznie polecam!

Plusy
Oprawa graficzna
Prostota
Jakość wykonania
Świetna rozgrywka
Minusy
Czasem losowość

Dziękujemy Wydawnictwu Muduko za udostępnienie gry do recenzji.
Zerknij na ofertę w naszym lokalnym sklepie partnerskim Aleplanszówki!

Podobne wpisy GE3Ka

Azul: Letni pawilon to kontynuacja popularnej serii gier planszowych. W tej części przenosimy się do Portugalii, gdzie mamy za zadanie zbudować piękny pawilon.

Splito to mała i szybka gra karciana od 3 do aż 8 graczy! Jeżeli nie mieliście szansy zapoznać się z kolejną z premier od Muduko to koniecznie zajrzyjcie tutaj!