Recenzja: Labirynty: Początek drogi i Labirynty: Minotaur
Przeczytaj najnowszy wpis GE3Ka
Recenzja: Labirynty: Początek drogi i Labirynty: Minotaur

Najnowsza recenzja do poczytania 😉

Wydarzenie Na mieście
Aleplanszówki
Polecamy jeden z najlepszych
sklepów internetowych dla geeków.
poprzedni slajd
następny slajd

Recenzja: Cartaventura: Winlandia + Tintagel

Katarzyna Olech

13/06/2022

Cartaventura to nowa seria karcianych gier fabularnych od wydawnictwa Muduko. W każdej części gracze odwiedzą inne miejsca i poznają różnych bohaterów oraz wpłyną na ich dalsze losy. Gry z serii są interaktywne, co oznacza, że gracze sami decydują gdzie pójść i z kim porozmawiać. Podczas rozgrywki będą okrywać karty, które zaprowadzą ich w niesamowite miejsca pełne tajemnic i przygód. Nie zabraknie również wielu ciekawostek, podróży przez przepiękne krainy oraz poznawania historycznych postaci.

W Cartaventura: Winlandia wcielimy się w młodego wikinga, syna Eryka Rudego – Leifa i spróbujemy oczyścić dobre imię ojca. Gra posiada pięć różnych zakończeń, czy uda Wam się odkryć je wszystkie?

Cartaventura: Tintagel to mini dodatek do serii, w którym za zadanie mamy zdobyć należny nam szacunek, jako przyszły władca Brytanii – król Artur.

Zapraszam do recenzji gier pełnych przygód, niebezpieczeństw i legend 🙂

Autor: Thomas Dupont, Arnaud Ladagnous
Ilustracje: Guillaume Bernon, Jeanne Landart
Liczba graczy: 1-6
Czas rozgrywki: zależy od  liczby graczy, tego jak potoczą się wasze losy oraz jak bardzo wczuwacie się w rozgrywkę 🙂
Winlandia: 30-60 min
Tintagel: 20-30 min
Wiek: 10+
Polski Wydawca: Muduko
Główna Mechanika: gra interaktywna, gra kooperacyjna, solo
SCD:  45 zł

Sprawdź grę na stronie wydawcy!
Porównaj na Planszeo!
Cartaventura: Winlandia w serwisie Gramy w Planszowki!

Kilka słów o twórcach Cartaventury

Thomas Dupont jest młodym, francuskim projektantem gier, który stawia pierwsze kroki na planszowej arenie międzynarodowej. Jest autorem gier Dunaïa, Rush Out!, a jego największym hitem (jak dotąd) jest gra Codex Naturalis – niedostępna jeszcze w polskiej wersji, ale ze względu na dobre oceny może kiedyś doczekamy się rodzimego wydania. Dupont jest również współtwórcą całej serii Cartaventura. Do tej pory powstały cztery odrębne gry: Winlandia, Lhasa, Oklahoma i Caravanes. Powstał również mini dodatek zatytułowany Cartaventura: Tintagel.

Arnaud Ladagnous jest bardziej doświadczonym projektantem, który stworzył m.in.: Unlock: Wielka tajemnica – Pułapki Nautilusa, Million Club, New York Kings i Yozu. Gry jego autorstwa nie są zbyt popularne w Polsce, może seria Cartaventura to odmieni? Ladagnous jest współtwórcą całej, dotychczas wydanej serii, poza Cartaventura: Caravanes.

Guillaume Bernon jest młodym grafikiem i ilustratorem z Francji. Chętnie angażuje się w różnego rodzaju projekty artystyczne. Wykonał on ilustracje kart do każdej dotychczas wydanej odsłony Cartaventury oraz do gry Imagician i jej rozszerzenia. Prace Bernona możecie oglądać na jego instagramie i artpalu.

Jeanne Landart również pochodzi z Francji. Studiowała sztukę i zdobyła doświadczenie w ilustrowaniu gier planszowych. Z łatwością miesza różne style graficzne. Do tej pory ilustrowała m.in.: dwie części, mini dodatek Cartaventury oraz grę Montmartre, wydaną w Polsce przez Hobbity. Jej prace znajdziecie na artstation.

Co znajdziemy w pudełku?

Pudełko Cartaventury jest bardzo małe, a zawartości w nim jeszcze mniej – nie umniejsza to jednak grze w żaden sposób. W pudełku Cartaventura: Winlandia znajdziemy:

  • tło historyczne – krótką notatkę na temat legend o krainach, po których podróżujemy oraz o naszym bohaterze i jego rodzinie
  • 70 kwadratowych kart – stanowią one całą grę, będą nas prowadzić przez fabułę i rozgrywkę

Mini dodatek Cartaventura: Tintagel nie posiada odrębnego pudełka, jednak z łatwością można dołożyć go do gry podstawowej. W skład dodatku wchodzi:

  • 25 kwadratowych kart – tak samo jak w Winlandii będą nas prowadzić przez fabułę i rozgrywkę

Co ciekawe, w grach brakuje instrukcji. Wszystkie potrzebne informacje znajdują się na dwóch pierwszych kartach, a kilka kolejnych, krok po kroku wprowadza nas do światów odpowiednich części Cartaventury.

Skrót zasad

Jak już wspomniałam, zasad jest niewiele i zostały one opisane na kilku pierwszych kartach. Gracze Winlandii otrzymują talię złożoną z 70 ponumerowanych kart (Tintagel – 25 kart). Nie wolno ich tasować, powinny zostać w kolejności rosnącej.

Karta 1 zawiera wszystkie niezbędne informacje do rozpoczęcia rozgrywki. Prowadzi nas ona do karty 2, która tłumaczy rodzaje i symbole kart oraz kroki, w jakich trzeba postępować przy kolejnym dobieraniu. Podobny zabieg spotkamy w Mortum od G3, gdzie również pierwsze kilka kart wprowadza nas w ogólne zasady rozgrywki.

W Winlandii wcielamy się w Leifa Erikssona i będziemy podróżować, przeżywać przygody i podejmować wiele decyzji. Wykonując polecenie na karcie, staniemy (sami, bądź ze współgraczami) przed wyborem kolejnych akcji, te wskażą nam karty o odpowiednich numerach do dobrania. Po przeczytaniu ich treści będziemy musieli wykonać opisane polecenie i najprawdopodobniej znów stanąć przed decyzjami, których konsekwencje ujawnią się na przyszłych kartach. Tak toczy się rozgrywka, aż dojdziemy do jednego z pięciu zakończeń.

W Tintagel stajemy się młodym, niedoświadczonym jeszcze, przyszłym monarchą – Arturem. Wyruszamy w podróż, by poznać swoje królestwo, nad którym niebawem przejmiemy władzę. Po drodze natkniemy się na kilka trudnych decyzji, które wpłyną na nasze poważanie i zadecydują o losach Brytanii. Gra przebiega według tych samych reguł co w Winlandii i toczy się, aż dojdziemy do jednego z dwóch zakończeń.

Mechanika, skalowalność i regrywalność

Mechanika
Cartaventura
to gra interaktywna oznacza to, że gracze mają wpływ na losy rozgrywki. Ich decyzje zdeterminują przyszłe wydarzenia. Dokonując wyborów, część historii może zostać nigdy nie odkryta. Często tego typu zabiegi występują w grach Legacy, w których gracze dokonując wyboru, zmieniają grę na stałe i nie będą w stanie wrócić już do tego momentu. Cartaventura oferuje nam kilka różnych zakończeń, co aż zmusza gracza do ponownych rozgrywek i podejmowania innych decyzji. Interaktywne rozgrywki występują również w różnego typu RPGach oraz dungeon crawlerach (np. Tainted Grail: Upadek Avalonu od Awaken Realms), jednak największe skojarzenie z omawianym tytułem budzą we mnie komiksy paragrafowe. Tam przeskakujemy po stronach książki, sami podejmując decyzję, którą odpowiedź lub drogę wybrać, tu zaś działamy tak samo, odkrywając odpowiednio ponumerowane karty. Podobnie sprawa ma się w serii Escape Questów od Egmontu, tylko tam mamy rozgrywkę mocno nastawianą za zagadki logiczne.

Skalowalność
W Cartaventurę można zagrać od 1 do 6 graczy. Przyznam, że mi najbardziej odpowiadał wariant solo, w którym samodzielnie mogłam podjąć wszystkie decyzje i robić to, co chcę i czuję. Przy większej liczbie graczy wszystkie wybory powinny być dokonywane wspólnie, zapewne po krótkiej dyskusji, a to zdecydowanie wydłuża czas rozgrywki oraz może pozostawiać niedosyt, gdy nie zgadzamy się z podjętą decyzją. Jeśli lubicie gry kooperacyjne lub RPGi większa grupa się świetnie odnajdzie w rozgrywce, jednak jeśli ten typ gier jest dla was czymś nowym, proponuję rozegrać partie solo lub w dwuosobowym składzie.

Regrywalność
Już na pierwszej karcie Cartaventury jest napisane, że gra posiada kilka różnych zakończeń fabularnych. Chcąc odkryć je wszystkie, będziemy wracać do rozgrywki kilkukrotnie i w trakcie niej spróbujemy dokonać innych decyzji niż poprzednio. W związku z tym typem gry, regrywalność nie jest oszałamiająca. Trzeba mieć na to na względzie. Jednak uważam, że jak na tak małą grę, autorzy postarali się i poprzez dodanie kilku wariantów zakończenia urozmaicili graczom rozgrywkę. Szczerze powiedziawszy, sama byłam ciekawa, co może się jeszcze wydarzyć w tej historii i przeszłam grę na wszystkie możliwe sposoby 🙂

Wrażenia z rozgrywki

Zawsze ciekawiły mnie gry, w których to JA mam wpływ na dalszy przebieg rozgrywki i nie mówię tu o dobieraniu kart pod obraną strategię, czy budowie budynków, które w przyszłości zapunktują ze zdwojoną siłą. Chodzi mi o przeżywanie przygód, odkrywanie nieznanego, dokonywanie trudnych wyborów, rozmowy nad stołem i poszukiwanie tajemnic. Mimo tego, że wiele ze wspomnianych doznań można przeżyć w RPGach, nigdy nie miałam do nich cierpliwości, gdyż często mają całkiem rozbudowaną fabułę i trzeba zebrać odpowiedni skład. Dla osób, które uważają podobnie, na ratunek przychodzi seria gier przygodowych – Cartaventura!

Wielkimi zaletami tych gier są proste zasady, mały rozmiar, przyzwoity czas rozgrywki i wciągające historie legendarnych postaci. Fakt, że gry nie posiadają instrukcji, a kilka pierwszych kart łagodnie wprowadza nas w przedstawiony świat, jest czymś fantastycznym. Dodatkowo autorzy zadbali o tło historyczne, aby jeszcze lepiej móc wczuć się w rolę odgrywanych bohaterów i dzięki temu, mocnej przeżywać fabułę gry. Kolejną zaletą serii są przepiękne i nadające klimatu grafiki. Stonowane, rycinowe rysunki idealnie oddają czasy wikingów i legend o królu Arturze. W porównaniu do komiksów paragrafowych, Cartaventura wymaga kawałka płaskiej przestrzeni. W trakcie rozgrywki będziemy podróżować po różnych krainach i dzięki kartom map odnajdziemy w sobie iskierkę podróżnika. Poza odkrywaniem nowych lądów, w grze spotkamy barwne postacie i wielokrotnie spojrzymy śmierci w oczy.

Mimo tylu atutów Cartaventura ma też sporo elementów, które nie przypadły mi do gustu. Z jednej strony fajnym zabiegiem jest zakończenie gry na kilka sposobów, z drugiej zaś wałkowanie początku historii po raz wtóry było dla mnie dość męczące i trochę odkładało w czasie powrót do kolejnej partii. W trakcie rozgrywki stajemy przed ogromem decyzji, jednak czasami miałam wrażenie, że były one złudne. Niby mamy do wyboru dwie karty, lecz po podjęciu decyzji  i przeczytaniu kolejnego tekstu, wracamy do momentu sprzed decyzji i to ubożsi o tę już wybraną. Czasem dostaniemy jakiś przedmiot, dowiemy się mniej lub bardziej istotnej rzeczy, czy stracimy/zyskamy przychylność lub poważanie, ale koniec końców wylądujemy w punkcie wyjścia. Kilka takich sytuacji byłoby do zaakceptowania, ale w pewnym momencie miałam wrażenie, że większość rozgrywki jest na tym oparta. Występuje kilka poważnych decyzji, które drastycznie zmieniają losy gry, jednak w moim odczuci jest ich zbyt mało 😢

Podsumowanie Cartaventury

Cartaventura jest małą, interaktywną grą przygodową. Określenie „mała” odnosi się zarówno do jej rozmiaru, wymagań jakie przed nami stawia, jak i czasu rozgrywki. Nie spędzimy przy niej kilkunastu godzin, raczej wciągnie nas do wspaniałego świata pełnego przygód i niebezpieczeństw na kilka partii, a potem poznamy już wszystkie tajemnice fabuły. Idealnie sprawdzi się w sytuacji, gdy brak nam towarzyszy do planszówek, a także w rodzinnym gronie, gdzie można wciągnąć dzieci w fantastyczną przygodę, którą same będą kreślić.

Jeśli szukacie ciekawej gry solo lub krótkiej, wciągającej historii do odkrycia, to polecam Wam sprawdzenie serii gier Cartaventura od wydawnictwa Muduko, w tym również Cartaventura: Lhasa, która zabierze was w podróż do Indii i Tybetu.

Plusy
Ciekawe przygody oraz możliwość poznania historii i legend o postaciach.
Bardzo dobry tryb solo.
Gra płynnie wprowadza i tłumaczy płynnie zasady w trakcie rozgrywki.
Ciekawa alternatywa dla komiksów paragrafowych.
Klimatyczne ilustracje na kartach.
Małe rozmiary gry (można wszędzie zabrać).
Minusy
Po odkryciu wszystkich zakończeń fabuły, nie ma po co wracać do gry.
Dużo tekstu do czytania, może to przytłoczyć młodszych graczy.
Gra w większym składzie osobowym może być mniej wygodna.
7.5/10

Ocena: 7,5/10

Dziękujemy Wydawnictwu Muduko  za przekazanie egzemplarzy do recenzji.

Więcej informacji o grze znajdziesz na Gramy w Planszówki!

Porównaj oferty i dowiedz się więcej o grze w serwisie Planszeo!

Komentarze

Podobne wpisy GE3Ka
Labirynty

Labirynty: Początek drogi i Labirynty: Minotaur od NK, to bardzo ciekawy zestaw 14 łamigłówek (po 7 w każdej części). Twoim zadaniem będzie znalezienie drogi do wyjścia z kilkuwymiarowego labiryntu

Alarm w muzeum to łamigłówka logiczna od wydawnictwa Rebel wykorzystująca przezroczyste karty, które będziemy na siebie nakładać, tworząc wzory zabezpieczeń.