Slajd powitalny

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉

Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Skąd przybywasz i cóż Cię niesie? Usiądź z nami przy kominku i opowiedz swoją historię!
Weź udział w naszych grach i zabawach, a może zechcesz zostać z nami na dłużej 😉
Na GE3K Events dla każdego znajdzie się miejsce!

Recenzja: Marvel United: Spider-Geddon
Przeczytaj najnowszy wpis GE3Ka
Recenzja: Marvel United: Spider-Geddon

Najnowsza recenzja do poczytania 😉

Aleplanszówki
Polecamy jeden z najlepszych
sklepów internetowych dla geeków.
poprzedni slajd
następny slajd

Recenzja:
Sojusz na już — pozyskaj przychylność!

Katarzyna Olech

24/10/2023

Sojusz na już jest kolejną grą z serii karcianek, autorstwa Reinera Knizi. Jeśli znane są Wam takie tytuły, jak W pył zwrot, Ryki Afryki oraz dwie części Sporu o bór, to doskonale wiecie, czego można się spodziewać po tej grze. Każdy ze wspomnianych tytułów ilustrowany był przez Piotra Sokołowskiego, którego grafiki na kartach podbijają serca planszówkowiczów. Poziom trudności oraz oceny wyżej wymienionych gier wśród graczy są różne. Nie sposób nawet porównywać tych gier, bo prócz wspólnego autora, grafika i masy kart nie łączy ich zbyt wiele.

Dziś skupimy się na najnowszej grze od wydawnictwa Muduko, czyli Sojuszu na już. Gra została wydana za granicą w 2004 roku i nosiła nazwę Spy. Wcielamy się w niej w przebiegłych posłańców, którzy chcą jak najlepiej wypełnić swoje obowiązki. Gracz, który jako pierwszy zyska przychylność innych władców kontynentów, zostanie głównym doradca władcy Prapuszczy.

Co wyróżnia tę grę na tle innych? Czy warto uzupełnić kolekcję o ten tytuł? Odpowiedzi poznacie w tej recenzji. Zapraszam do lektury! 😃

Co znajdziemy w środku?

Pudełko gr Sojusz na już jest tych samych rozmiarów, co wcześniejsze gry z serii. W środku znajdziecie:

  • 12 kart misji: 6 kart władców oraz 6 kart podarków. To na nich kładziemy żetony skrzyń.
  • 108 pięknie ilustrowanych kart podróży – władców kontynentów. Każda z kart ma dwa symbole: zwierzaka oraz podarku.
  • 50 żetonów skrzyń,
  • 4 znaczniki graczy, które do niczego się nie przydają, ale o tym później.
  • instrukcję do gry, która jest bardzo zwięźle napisana.

Wydawnictwo Muduko przysłało nam również bardzo dobrej jakości matę dedykowaną grze oraz zestaw podkładek pod napoje z ilustracjami, nawiązującymi do gry.

Jeśli chodzi o jakość komponentów, nie mam się do czego przyczepić. Nie odbiega ona on pozostałych gier z serii. Pamiętajcie tylko, że Sojusz na już jest grą karcianą i występuje w niej dużo tasowania, jeśli więc chcecie zachować je w dobrym stanie, zalecałabym koszulki.

Skrót zasad gry Sojusz na już

W Sojusz na już gracze wcielają się w lisiego posłańca. Każdy otrzymuje trzy karty na rękę oraz odpowiednio 9/12/18 żetonów skrzyń w rozgrywkach 4-/3-/2-osobowych.

W swojej turze gracz, który ma trzy karty na ręce musi zagrać jedną z nich, jeśli ma mniej, może pominąć ten krok. Zagrana karta trafia na pole przed graczem i pozostaje tam aż do momentu obdarowania. Można mieć dowolną liczbę kart przed sobą. Gracze najczęściej grupuje te karty wg symboli. W drugim kroku akcji gracz może zwrócić zestaw kart z tym samym symbolem, o ile kart jest więcej, niż żetonów skrzyń na karcie przedstawiciela tego symbolu. Następnie na karcie przedstawiciela należy położyć z własnej puli tyle żetonów skrzyń, ile wynosi różnica między liczbą kart w zwracanym zestawie a liczba żetonów skrzyń na karcie przedstawiciela. Przykładowo: wyłożyłam na stół trzy karty z kangurem. Na przedstawicielu kangura leży jedna skrzynia. Mogę odrzuci swoje karty z kangurem i położyć tyle żetonów skrzyń z własnej puli, ile wyniosła różnica między liczbą kart, a liczbą żetonów skrzyni na karcie kangura, czyli w tym przypadku 2 skrzynie. Gracz może również w momencie zwracania kart dodać z ręki karty z pasującym symbolem. W toku gry skrzyń na kartach będzie coraz więcej i trzeba będzie zbierać coraz większe zestawy z tymi samymi symbolami. Po wykonaniu powyższych akcji gracz dobiera jedną kartę.

W Sojusz na już wygrywa gracz, który pierwszy pozbędzie się swoich żetonów skrzyń.

Skalowalność i regrywalność

Skalowalność

W Sojusz na już grałam w każdym składzie osobowym. Przyznam, że najbardziej lubię rozgrywki dwuosobowe. Można łatwo zobaczyć, jakie karty gracz ma przed sobą i domyślić się, jakie symbole będzie próbował odrzucić. Łatwiej jest go również blokować. Tury są także dynamiczniejsze, więc rozgrywka jest szybsza, choć mamy więcej żetonów skrzyń do rozdysponowania. Rozgrywki trzy i czteroosobowe również nie są złe. Jednak wydają mi się bardziej chaotyczne i mniej przewidywalne.

Regrywalność

Kart w talii jest bardzo dużo, choć występują duplikaty. Rozgrywka za każdym razem będzie wyglądała dokładnie tak samo. Karty, które dojdą nam na rękę, będą w każdej rozgrywce inne, ale symboli jest raptem dwanaście, z czego dwa występują na jednej karcie, to trochę tak jakby było ich zaledwie sześć. Myślę, że po kilkudziesięciu partiach w Sojusz na już możemy czuć powtarzalność gry.

Wrażenia z rozgrywki

Po kilku pierwszych rozgrywkach w Sojusz na już miałam mieszane odczucia odnośnie rozgrywki. Gra jest niezwykle prosta, przypomina mi gry karciane, wykorzystujące klasyczny zestaw 52 kart. Szczerze przyznam, że z początku gra wydawała mi się zbyt banalna, zero zastanawiania się, po prostu, gdy uzbieram zestaw, to go oddaję. Jednak już po kilku turach dostrzega się pewne elementy taktyki. Można iść w te same typy, co przeciwnik, aby on czuł oddech na plecach. Można zbierać, jak największe zestawy jednego typu, aby za jednym razem pozbyć się dużej liczby skrzyń. Trzeba się również dostosowywać do sytuacji, gdy widzimy, że przeciwnik ma podobne zestawy do naszych. Możemy go wtedy ubiec i podarować bezcenne skrzynie jako pierwsi. Im więcej osób, tym trudniej tego pilnować i gra staje się trochę mniej taktyczna, a bardziej nieprzewidywalna. Ciekawym motywem jest wykładanie wielu kart na stół i grupowanie ich względem np. zwierząt, by potem znienacka odrzucić je na rzecz jakiegoś towaru. Przy wielu graczach trudniej dostrzec symbole, jeśli nie są one odpowiednio pogrupowane na stole, co sprzyja zaskakiwaniu i pozbyciu się duże liczby żetonów skrzyń za jednym zarazem.

Zaletami gry Sojusz na już są przepiękne ilustracje, autorstwa Piotra Sokołowskiego. Tego samego artysty, który tworzył oprawę graficzną takich gier, jak Spór o Bór oraz W Pył zwrot! Na plus działa również długość rozgrywki oraz przystępność zasad. Gra jest dość lekka i całkiem szybka. Może spodobać się graczom rodzinnym, tym co grają z dziećmi lub starszemu pokoleniu karciarzy.

W grze otrzymujemy 4 żetony graczy (lisich posłańców), które są, absolutnie, do niczego niepotrzebne. Każdy żeton różni się kolorem szalika na lisie, co mogłoby wskazywać kolory graczy, jednak gracze nie muszą mieć kolorów, gdyż w żaden sposób nie zaznaczamy, kto dodał żetony skrzyń. Trzeba również przyznać, że gra Sojusz na już jest bardzo losowa. Na ręce mamy tylko maksymalnie 3 karty i jesteśmy uzależnieni od tego, co dobierzemy. Czasem może się zdarzyć, że sami nie popełnimy żadnego błędu, jednak los się do nas nie uśmiechnie i partia będzie przegrana. Końcówka rozgrywki jest mocno frustrująca, gdy każdemu zostało po 1-2 żetony skrzyń i wszyscy czekają na dobranie tej jednej karty do kompletu, aby móc zakończyć rozgrywkę jako pierwszy/-a. Prawdę mówiąc, to ta losowa końcówka, psuje mi całą przyjemność z gry. Co z tego, że przez 20 pierwszych minut dobrze się bawię  przy Sojuszu na już, gdy końcówka rozgrywki jest kompletnie ode mnie niezależna.

Podsumowanie gry Sojusz na już

Sojusz na już to kolejna karcianka z serii gier od Reinera Knizi, wydawanych przez Muduko. Karty zdobią fenomenalne ilustracje Piotra Sokołowskiego, które mogliście podziwiać również w poprzednich częściach cyklu. Jednak sama rozgrywka jest zupełnie inna od pozostałych gier i śmiało może stać obok nich na półce.

Sojusz na już ma łatwe zasady oraz odpowiedni czas rozgrywki. Gra skierowana jest raczej dla graczy rodzinnych, którzy chcą do naszego hobby wprowadzić dzieci lub starsze pokolenie. Tym drugim gra może się szczególnie spodobać ze względu na jej karciany charakter, przypominający gry z podstawowymi 52-kartowymi taliami.

Plusy
Przepiękne ilustracje na kartach.
Łatwe zasady.
Szybka rozgrywka.
Możliwość dokupienia maty oraz innych bonusów.
Minusy
Losowość.
Powtarzalność rozgrywek.

Dziękujemy Wydawnictwu Muduko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Porównaj oferty i dowiedz się więcej o grze w serwisie Planszeo

Komentarze

Podobne wpisy GE3Ka

Marvel United powraca, przedstawiając nam tym razem garść Spider-Manów z różnych uniwersów! Sprawdźmy, czy gra nadal bawi, tak jak bawiły poprzednie odsłony!

Dice&Bones nie przestaje wydawać fajne tytuły. Sprawdźmy zatem jak wypada boop. – mała, niepozorna gra dwuosobowa o wykładaniu kotów na kołderce!